Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turyn. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2011

11.12.01 Nicea, listopadowy hit!

Wybraliśmy się w ostatni weekend do Nicei….
(nasz post nie ma na celu zdenerwowania Czytelnika, zwłaszcza z Polski...)


Takiego listopada/początku grudnia jeszcze nie mieliśmy: 20 stopni, krótki rękawek, japonki (!), totalny luz bluz i przyjemne rozluźnienie mięśni. Wyjechaliśmy na dwa dni a mieliśmy wrażenie jakbyśmy wracali z tygodniowego urlopu. Było cudnie.




Jak się okazało na miejscu, w nicejskim Forum d’Urbanisme et d’Architecture zorganizowana została wystawa poświęcona Nicei i Turynowi. Około 40-tka zdjęć ukazywała o głębokie relacje, jakie łączą te dwa miasta. Rozdarte łańcuchem Alp, granicą między Włochami i Francją po tym jak Nicea z Côte d’Azur poświęcona została w 1860 r. w imię Zjednoczenia Włoch i oddana Francuzom. 

Podczas gdy Hrabstwo Nicejskie należało do Królestwa Sardynii i Piemontu obydwa miasta wzajemnie wywierały na siebie wpływ, zwłaszcza jeśli chodzi o ich rozwój urbanistyczny, architekturę i sztukę. Mimo że Nicea leży nad morzem a Turyn kojarzony jest przede wszystkim z Alpami, w każdym z miast znaleźć można bogactwo pokrewnych kolorów, form czy pejzaży…




Wystawa była we wrześniu przedstawiana w Turynie. Chcieliśmy ja Wam polecić, ale niestety trwała tylko do dzisiaj. Nie tylko dlatego, ze została zorganizowana z okazji 150-lecia Zjednoczenia Włoch. Po prostu uważamy, ze taki weekend w Nicei na początku grudnia, ten błękit nieba, pokrywające się odcieniami żółci i czerwieni a pomimo tego wyglądające dalej wakacyjnie, świeżo i motywująco do działania palmy, pojedynczo kwitnące jeszcze róże i lazur morza powinny się należeć każdemu. Taki weekend dodaje tyle energii! A LOT podobno ma do Nicei z Warszawy bezpośrednie połączenia…. 


czwartek, 17 listopada 2011

11.11.17 We Włoszech znowu strajki

Historia lubi się powtarzać? Oto po protestach przeciwko Berlusconiemu studenci w Mediolanie protestują przeciwko "rządom bankierów". Przeczytajcie tekst w Rzepie. 




Dołączamy się do opinii Fiorelli Mannoi, opublikowanej przez nią na Facebooku: „Po usłyszeniu Travaglio (włoski dziennikarz śledczy z Turynu) można powiedzieć, że Włochy są bezpieczne, zdeponowaliśmy je przecież w banku…. Intesa”. Heh, że też wiedzieliśmy w jakim banku otworzyć konto podczas pobytu w Turynie. 






poniedziałek, 7 listopada 2011

11.11.07 Horror we Włoszech

Łączymy się z Włochami, gdzie mieszkańcy przeżywają horror z powodu „bomb wodnych”. Jeszcze rok pól roku temu mieszkaliśmy w Turynie i jeździliśmy nad morze do Genui, skąd dzisiaj ewakuuje się mieszkańców…

Tutaj możecie zobaczyć krótki reportaż z Faktów:



sobota, 16 lipca 2011

11.07.16 Polska widziana przez La Stampe

Dzisiaj mamy małą propozycję :)

Jako ze żyjemy za granicą, docierają do nas ostatnio bardzo pozytywne artykuły prasowe na temat Polski i Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej. Obserwacja tych artykułów bardzo nas zainteresowała i z tego powodu postanowiliśmy nie chować ich i nie gromadzić tylko na dysku twardym, ale dzielić się nimi z innymi, proponując dyskusję na temat tego, co o Polsce mówi się poza jej granicami. 

Jako że pierwszy tekst, jaki skomentowaliśmy, pochodzi z La Stampy i dotyczy opinii na temat Polski we włoskiej gazecie, chcielibyśmy zaprosić do dyskusji także Was - może nasz nowy pomysł Was zainteresuje? Dopiero zaczynamy, wiec liczymy na Wasze wsparcie!


środa, 11 maja 2011

Nasi Drodzy Czytelnicy!

Nasz turynski pobyt dobiega konca...
Pochlonieci jestesmy teraz przygotowaniami do kolejnej juz przeprowadzki, od wrzesnia wracamy do Paryza a niedlugo jedziemy zawiezc tam wszystkie nasze szpargaly. Koniec Turynu to jednak dla nas nie koniec Wloch! W czerwcu wracamy na miesiac do Rzymu a pozniej na miesiac na wschod, do regionu Friuli Venezia Giulia. 

Dziekujemy Wam bardzo za ten wspolny czas na blogu! Dzieki niemu poznalismy wiele wspanialych osob, dostalismy propozycje wspolpracy, wygralismy konkurs. Blog mial byc ksiega naszych wspomnien a stal sie malym, pro-wloskim medium. 

Dlatego wlasnie stwierdzilismy, ze szkoda nam calkowicie porzucic nasze blogowanie. Wspomnien tego wspanialego roku starczy jeszcze na dlugo, poza tym chcielibysmy zabrac Was takze do Rzymu, Wenecji, Trydentu... Dlatego wlasnie bloga nie konczymy! Postanowilismy go kontynuowac, tyle ze w "bardziej uzasadniony" = mniej sformalizowany (nie damy juz rady publikowac codziennie jednego posta... :) sposob. Mamy nadzieje, ze dalej bedziecie do nas zagladac? Blog bedzie wiec kontynuowany z Rzymu i Friuli, dla nas po wakacjach bedzie to tez mila odskocznia od paryskiej bieganiny a kontynuowanie go moze sie jeszcze w sumie okazac bardzo uzasadnione - kto wie gdzie nas ostatecznie przywieje? Moze wloska bryza zniesie nas kiedys na stale do ukochanego Piemontu?



poniedziałek, 9 maja 2011

11.05.09 MAO

W Turynie sporo jest muzeów nowootwartych lub niedawno otwartych po renowacji. Gorąco je polecamy, bo zwiedzając je, można liczyć na to, że eksponaty będą zaprezentowane w ciekawy sposób i przybliżone publiczności, a nie oddzielone od niej podwójnym sznurkiem i grubym szkłem. Takie jest właśnie MAO czyli Museo d'Arte Orientale na skrzyżowaniu via S. Agostino i via S. Domenico. Otwarte w grudniu 2008 roku wciąż jeszcze jest mało znane i rzadko odwiedzane. 



Na stronie MAO czytamy: "Muzeum ma być instrumentem mediacji pomiędzy zwiedzającymi, zwykle nie znającymi kultur Wschodu i dziełami sztuki pochodzącymi z tego kręgu kulturowego". To zdanie doskonale oddaje charakter muzeum. Nie tylko przedstawia dzieła sztuki zwiazane z odległymi kulturami wschodu, ale robi to w taki sposób, że wychodząc z muzeum ma się wrażenie powrotu z krótkiego pobytu w Chinach, Indiach, Japonii czy krajach arabskich. W tym muzeum naprawdę można poczuć klimat Orientu!


Już chwilę po wejściu do MAO zwiedzający czuje, że przeniósł się w inny krąg kulturowy. Hall z pierwszymi ekspozycjami zalany jest światłem, można usiąść na drewnianej ławeczce przy szemrzącym strumyku w "ogrodzie" w stylu japonskim i pooglądać tradycyjne chińskie instrumenty. Na kolejnych piętrach ta atmosfera jest utrzymywana. Eksponaty są zaprezentowane w sposób bardzo przejrzysty, nie jest ich za dużo, nie przytłaczają. Są też dostępne na wyciągnięcie ręki. W tym muzeum istnieje niepisany pakt miedzy zwiedzajcymi a instytucją, która wierzy, że oglądający nie będą chcieli obłapywać złotego Buddy czy chińskich waz. Brak sznurków czy gablot (w większosci przypadków) buduje bliskość między zwiedzającym a ogladanymi dziełami.



Na parterze wyeksponowane są dzieła z Gandhara, Indii i poludniowego wschodu Azji. Pierwsze pietro jest poświęcone sztuce chińskiej, a drugie tybetańskiemu  buddyzmowi. Trzecie piętro przybliża kulturę azjatyckich państw islamskich (Turcja, Iran, Irak, Arabia Saudyjska). Zwiedzać można także osobna sekcje poświęconą Japonii, w tym wnętrze japońskiego domu w pomniejszeniu.

Nie trzeba być pasjonatą Wschodu, żeby tam zajrzeć. Co wiecej, MAO powinno byc chyba zaliczone obok Muzeum Egiptu i Kina do jednej z ciekawszych atrakcji Turynu! Polecamy wszystkim!

sobota, 7 maja 2011

11.05.07 Alpini podbili Turyn

Dzis chcemy Wam pokazac Alpini. Stwierdzilismy, ze te rzeczywistosc najlepiej oddadza zdjecia. W sumie, zeby dobrze przekazac atmosfere miasta, powinnismy tez chyba dodac filmiki, zwlaszcza nocne: cale 24h slychac trabki, bebny, gwizdki, spiewy, dzis w nocy okolo polnocy niedaleko naszego domu przeszla tez chyba jakas nieplanowana parada... Bardzo meczacy sa Ci Alpini, zwlaszcza dla mieszkancow. Naciekawsze jest to, ze Alpini zrobili inwazje nie tylko na centrum, ale na cale miasto. Do tego ten weekend zbiegl sie tez z przejazdem prze Turyn Giro d'Italia. Samochodem ciezko jest przejechac nawet na obrzezach. No nic, popatrzcie sami:













piątek, 6 maja 2011

11.05.06 Turyn gości Alpini

W Turynie się zazieleniło. I nie chodzi o wiosenne liście, bo te są na drzewach już od dawna. Zielono nam od zielonych czapek Alpini, którzy na ten weekend wyznaczyli sobie w Turynie doroczne, już 84, spotkanie. Noszą je Alpini i ich sympatycy. Miasto oszalało i szczerze mówiąc trochę ciężko w nim wytrzymac...



Alpini to oddział włoskiej armii wyspecjalizowany w walce w górach. Powstał w 1872 i jest jedną z najstarszych formacji górskich we Włoszech. Został założony, aby bronić północnej granicy Włoch przed Francją i Austrią. Walczyli w obydwu wojnach światowych, a obecnie biorą udział w wojnie w Afganistanie. 



Ponoć Alpini są bardzo przez Włochów kochani. Chyba jest tak naprawdę, bo Turyn oszalał i najbliższy weekend poświęcony jest właśnie Alpini. Festa zaczyna się juz dziś:) W Ogrodach Królewskich na specjalnym standzie poczta włoska sprzedawać będzie dziś i jutro okazjonalne pocztówki z Alpini, które ponoć rozchodzą się jak świeże bułeczki. Pamiętna jest pocztówka ze zdjęciem ze zjazdu z 1979 roku w Rzymie. Przedstawia Jana Pawła II w czapce Alpini, którą dostał od nich w prezencie. Każdego roku powstaje także specjalny medal - symbol zjazdu. W tym roku przedstawia idee Zjednoczenia Włoch.



Co roku zjazd Alpini ma miejsce w innym miescie. W tym roku wybrano Turyn, pierwszą stolicę Italii. Po ulicach Turynu chodzą więc grupki mężczyzn w zielonych czapkach à la gajowy z piórkiem i pomponem, we wszystkich parkach, rozstawione są namioty i campery, w których śpią Alpini. Witryny sklepów udekorowane są zielonymi kapeluszami, a na półkach stoją specjalne edycje produktów z logo Alpini. Piwo Moretti wydało specjalna serię piw, wiele win ozdobiono etykietką z logo Alpini. 



Cały Turyn przygotowuje się do wielkich imprez. Dziś wieczorem przez miasto przejdzie defilada Alpini, nad którą będą latać samoloty i znaczyć niebo spalinami w kolorach narodowych Włoch (zielony, biały i czerwony). W wyniku przygotowań do parady zamknięto sporo ulic i miasto jest coraz bardziej zakorkowane... Piazza Castello i Piazza Veneto są zastawione ciężarówkami i dziwnymi konstrukcjami... Planowane są koncerty, spektakle, wystawy, będzie można zjeść i się napić:)


czwartek, 28 kwietnia 2011

11.04.28 Mile zaskoczenie w Armeria Reale

Nie wiem jak Wy, ale my za bardzo nie przepadamy za muzeami technicznymi, zbrojowniami, skarbcami twierdz etc. Jako ze cierpimy na brak czasu i mase pomyslow na miejsca warte odwiedzenia w Turynie i Piemoncie chcielismy pominac znajdujaca sie zaraz obok zamku Armeria Reale. Bylby to jednak ogromny blad! Wielokrotnie przechodzac obok jej wejscia dalismy sie w koncu skusic.


Miejsce jest absolutnie przepiekne. Jesli ktos tak jak my nie przepada za kolekcjami zbroi powinien tam wstapic chociazby dla wrazen estetycznych jakie robi sama architektura. 

Zaraz po wejsciu do budynku trzeba wejsc na pierwsze po pieknych schodach Scalone di Benedetto Alfieri z XVIII w. Zarowno schody jak i najwieksza sala muzeum (razem jest ich tylko trzy) - Galleria del Beaumont laczyly kiedys zamek z Palazzo Madama (w tej chwili osobny budynek na samym srodku placu, do ktorego niedlugo Was zabierzemy). Zwana takze Galleria della Regina, ta bardzo bogato zdobiona sala byla sala di alta rappresentanza, w ktorej przyjmowano oficjalnych gosci. Wyeksponowane sa tam rozne typy broni z okresu od XII do XIX w. Duze wrazenie robia tez bardzo dobrze zachowane wypchane konie  i kukly rycerzy w strojach z epoki. 


Piekne wnetrze Armerii oraz sposob w jaki wyeksponowana zostala bron sprawiaja, ze mozna Armerie zwiedzic pobieznie, skupiajac sie na wrazeniach estetycznych lub tez zaglebic sie w porzadne poznawanie calej kolekcji. Amatorzy zarowno jednego jak i drugiego sposobu zwiedzania zbrojowni beda zachwyceni, bo kolekcja jest jedna z najwiekszych na swiecie. Do absolutnych "mustow" naleza zbroje Emanuele Filiberto di Savoia i Carlo Emanuele I. 


Armeria sklonila nas jeszcze do ogolnej refleksji na temat niespodzianek tego typu, jakich w Turynie jest bardzo duzo. Jesli bedziecie zwiedzac to miasto i widok z zewnatrz jakiegos zabytku bedzie Was zniechecal do zobaczenia srodka nie dajcie sie zwiesc pozorom - czesto warte zobaczenia sa same turynskie palazzi! 


wtorek, 26 kwietnia 2011

11.04.26 Skad wziac informacje na temat zwiedzania Piemontu?

Podczas naszego pobytu w Turynie wielokrotnie przekonalismy sie, ze ciezko jest znalezc informacje o wydarzeniach, w ktorych warto uczestniczyc w Piemoncie. Przyklad: w czasie trwania bardzo dobrze wypromowanej Biennale della Democrazia rownolegle odbywal sie festiwal Settimana della cultura, podczas ktorego wiele muzeow mozna bylo zwiedzic za pol darmo i uczestniczyc  w ciekawych spotkaniach. O ile jednak o Biennale wiedzielismy na dlugo przed ich organizacja, o tyle o Settimana dowiedzielismy sie przypadkiem, a gdy poszlismy do informacji turystycznej zapytac o szczegoly, to pani rozlozyla rece, bo wiedziala niewiele wiecej niz my. Podobne przyklady mozemy mnozyc. Gdzie wiec szukac informacji o tym, co dzieje sie w Turynie i, szerzej, w Piemoncie?

Mieszkancy Turynu odpowiadaja: w "Torino 7", piatkowym dodatku do "La Stampa". Rzeczywiscie, znajdziecie tam informacje o calym mnostwie wydarzen kulturalnych i sportowych. My jednak nie do konca temu dodatkowi ufamy, bo raz przeczytalismy tam informacje o organizowanej paradzie karnawalowej, ktora chcielismy zobaczyc, ale gdy poszlismy pod wskazany adres o okreslonej godzinie, to okazalo sie, ze nikogo tam nie ma. Dopiero po kilku dniach dowiedzielismy sie, ze parada owszem przeszla, ale ulicami innej czesci miasta... Ale moze to byl tylko nasz pech, moze organizatorzy w ostatniej chwili zmienili miejsce i "Torino 7" nie mialo juz pola manewru? Generalnie wszystkie wydarzenia sa tam anonsowane, wiec czytajac "Torino 7" jest w czym wybierac.

Poza tym polecamy broszurke "In & around Torino Events" dostepna bezplatnie w 3 jezykach (wloskim, francuskim i angielskim) w informacji turystycznej w Turynie. Ten kwartalnik to zbior wydarzen kulturalnych planowanych na najblizsze 3 miesiace. Pisze sie tu o wystawach, sporcie, wydarzeniach kulinarnych, spektaklach, targach itp. Strone kwartalnika znajdziecie TU, ale wydaje nam sie mniej przejrzysta niz wersja papierowa. Co kwartal najlepiej wiec brac wersje drukowana w informacji turystycznej. 

Ciekawa wydaje sie takze broszura "2011 Piemonte dal vivo", ktora, jesli wierzyc haslu widniejacemu na okladce, zabiera w podroz po regionie i jego festiwalach. Rzeczywiscie, jest to wykaz najwazniejszych festiwali muzycznych, teatralnych, tanecznych i filmowych. Sa one pokrotce opisane, towarzysza im tez zdjecia oraz szczegolowy program. Oto strona tego zestawienia, ktora tez jest dobrze zrobiona. Wersji papierowej szukajcie.... hmm no wlasnie... (my znalezlismy przez przypadek w jakims barze;)



Planujac zwiedzanie Piemontu, mozecie tez zawsze zagladac do naszego bloga;) Od opisanych wyzej zrodel informacji rozni nas jednak to, ze my opisujemy to, co widzielismy, wiec malo tu wzmianek o planowanych festiwalach czy wydarzeniach kulturalnych. Ale moze informacja pewniejsza?;)

Jesli macie jakies alternatywne zrodla informacji o tym, co sie dzieje w Piemoncie czy innych regionach Wloch to podzielcie sie nimi w komentarzach! Podpatrzelismy na jakims blogu, ze eksperci od oceniania hoteli proponuja na przyklad strone www.tripadvisor.com do sprawdzenia opinii o hotelach. Moze macie jeszcze jakies inne wskazowki??







wtorek, 19 kwietnia 2011

11.04.19 Bliskie spotkania trzeciego stopnia;)

Dzis dalszy ciag naszych wrazen z Biennale della Democrazia, czyli kontynuacja watku wczorajszego. Podczas Biennale mielismy zaszczyt posluchac dwoch madrych osob: Umberto Eco i Fiorelli Mannoia. 

Prof. Umberto Eco jest we Wloszech uwielbiany, wiec dluga kolejka ustawila sie przed Teatrem Regio na dlugo przed spotkaniem, a ostatecznie teatr byl pelniutki. Profesora przywitano gromkimi i bardzo dlugimi oklaskami, ale ten bardzo szybko rozladowal podniosla atmosfere zartem. "Jestesmy Sabaudami, wiec przyszlismy na czas. Ale bez przesady, sa jescze 4 minuty do godziny rozpoczecia, wiec pogadajcie sobie". I ludzie gadali:)


Eco wyglosil swietny godzinny wyklad na temat pamieci i zapominania w dobie internetu. Do tej pory kojarzylismy go tylko z ksiazek ale zrobil na nas rownie dobre wrazenie. Na poczatku troche sie przerazilismy, bo zaczal czytac z kartki.  Na szczescie szybko okazalo sie, ze robi to bardzo swobodnie, stosujac rozne przerywniki w postaci blyskotliwych zarcikow, a spisanie mysli sluzy przede wszystkim temu, zeby przekazac je w calej zawilosci i precyzji, ktora cechuje przeciez teksty Eco. Od jakiegos czasu mierze sie z jego najnowsza ksiazka "Cimetero di Praga" i cos o tym stylu wiem... Poza tym oplacalo mu sie wyklad spisac, bo przeciez i tak pewnie niedlugo ktos go bedzie chcial wydac w postaci ksiazki :) 



Umberto Eco - poczciwy staruszek z brzuszkiem, laseczka i wasami, medrzec, zartownis. Wspaniale bylo moc go uslyszec na zywo! A! Przy okazji omawiania przykladu na zawilosci Internetu (przyklad sam w sobie zawily, nie bede go wiec tu przytaczac), wymienil nawet kilka polskich nazw m.in. Warszawa Wschodnia, Warszawa Srodmiescie:)

Drugim ogromnym przywilejem bylo dla nas spotkanie z Fiorella Mannoia, piosenkarka, ktora w swoich piosenkach czesto porusza tematy zwiazane z demokracja. Pisalismy juz o jej albumie "Onda tropicale". Najwazniejsza jej piosenka zaangazowana jest jednak "La storia siamo noi" ("My jestesmy historia"), ktorej fragment puszczono z plyty na poczatku spotkania.



Piosenkarka stwierdzila, ze ciezko jej sie powstrzymac, gdy slyszy te piosenka i wlasciwie chetnie by pospiewala. Zachecona gromkimi brawami zaspiewala znany kawalek acapella, co mozecie zobaczyc na tym filmiku:


Wiedzielismy, ze piosenki Mannoi sa ladne, ale do tego spotkania nie zdawalismy sobie sprawy jak wielka jest artystka. Mowila o tym, jak wazne sa dla niej teksty piosenek, ktore spiewa, poniewaz wie, ze ludzie ja z tymi tekstami utozsamiaja (nawet jesli nie ona jest ich autorka).



Mowila o odpowiedzialnosci piosenkarza za to, co spiewa, bo piosenka jest narzedziem demokracji, moze jednoczyc, przerywac cisze, zmuszac do refleksji, mobilizowac... Oby wiecej takich autorefleksyjnych artystow!


Mannoia mowila wprost o rzeczach, ktore nie kazdy chce komentowac publicznie. W bardzo subtelny sposob krytykowala Berlusconiego i wloskie elity polityczne. Przekonywala, ze media przestaja byc demokratyczne, bo ich oferta jest skierowana tylko do wiekszosci i nastawiona na obnizanie poziomu intelektualnego, na robienie ludziom papki z mozgu. Dlaczego mniejszosc, ktora chce obejrzec spektakl teatru telewizji lub program o ksiazkach nie ma do tego prawa, pomimo, ze placi abonament na utrzymanie telewizji publicznej? Okazuje sie wiec, ze we Wloszech toczy sie ta sama debata co w Polsce. 


Na koniec Mannoia przeczytala fragment ksiazki  wykpiwajacej pokretne, masowe rozumienie demokracji ze swojego iPada:) Brawurowa lektura, wielka szkoda, ze wyczerpala nam sie bateria w aparacie i nie mozecie niestety tego zobaczyc.


Podczas wieczoru Fiorella Mannoia powiedziala, ze cieszy sie, jesli po jej wystepie zrodzi sie w publicznosci choc mala refleksja na jakis temat. My debatowalismy na tematy poruszane w wywiadzie z nia przez cala droge do domu i do poznej nocy. Czyli odniosla sukces!


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

11.04.18 O tym jak w Turynie rozprawiano o demokracji

W Turynie skonczyla sie wlasnie druga edycja Biennale della Democrazia, duzego wydarzenia kulturalnego organizowanego w Turynie raz na dwa lata.  Celem Biennale jest szerzenie idei i kultury  demokracji szerokiej publicznosci. Tematem tegorocznego spotkania bylo oczywiscie glownie Zjednoczenie Wloch. Turyn sprytnie wykorzystuje wszystkie organizowane od marca do listopada imprezy, zeby sie wypromowac i zachecic do odwiedzenia przez ja najwieksza liczbe tursytow. Trzeba przyznac, ze w wielu przypadkach jest to bardzo dobrze ulozony plan, ktory realizowany jest w duchu promocji miasta z okazji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, uwazanych za poczatek swiadomej promocji Turynu.


W dniach od 13 do 17 kwietnia w roznych znamienitych miejscach w Turynie (Teatro Regio, Teatro Carignano, Palazzo Madama itp.) odbyly sie spotkania z ekspertami i slawnymi ludzmi otwarte dla publicznosci: wyklady, debaty, seminaria, ktore mialy za zadanie przyblizyc rozne aspekty kultury demokratycznej. Najslynniejsze nazwiska, ktore przewinely sie przez tegoroczne Biennale to np. Roberto Benigni, Umberto Eco, Fiorella Mannoia, Antonio Albanese, Luigi Bobbio czy Gustavo Zagrobelsky. Rozprawiano na rozne tematy. Mowiono o parytecie w demokracji, o komunikacji politycznej, o organizacjach pozarzadowych czy wladzy w dobie internetu. Tematow bylo wiele, bo jednego dnia moglo sie odbyc nawet do 25 spotkan w roznych miejscach. 

Wszystkie spotkania byly otwarte dla publicznosci. Mozna bylo w nich uczestniczyc bezplatnie, wystarczylo miec bilety, ktore rozdawali wolontariusze od godziny przed rozpoczeciem spotkania do czasu ich wyczerpania. Ten system nie zdal jednak do konca egzaminu. Okazalo sie, ze szkoly mialy prawo rezerwacji miejsc dla uczniow i czasem zdarzalo sie, ze "zwykli obywatele" musieli odejsc z kwitkiem, bo nie starczalo dla nich biletow. Za to na sali siedzieli w wiekszosci znudzeni uczniowie zaciagnieci tam na sile przez nauczycieli. Ten problem dotyczyl mniejszych sal jak np. Teatro Carignano. Zeby go rozwiazac przed Teatro Carignano czy przed Palazzo Madama ustawiono telebimy, na ktorych mozna bylo ogladac spotkanie. Przy Biennale najbardziej napracowali sie wolontariusze. Jedna z nich byla Emilia Zawadzka, ktora zgodzila sie na krotki wywiad.



Przed najbardziej obleganymi spotkaniami ustawialy sie ogromne kolejki. Hitem byl wyklad prof. Umberto Eco. Po bilety na wyklad, ktory mial sie zaczac o 17:30 ludzie zaczeli sie schodzic juz grubo przed 16ta. Kolejka byla naprawde bardzo dluga... Na szczescie spotkanie zorganizowano w Teatrze Regio, operze Turynu, ktora moze pomiescic bardzo duza publicznosc i biletow starczylo dla wszystkich zainteresowanych. 


Inaczej bylo z inauguracja Biennale przez Roberta Bennigni. Bilety na jego spektakl "Tuttodante" rozeszly sie bardzo szyblo i pomimo ogromnych rozmiarow stadionu Palaolimpico nie wszystkim bylo dane zobaczyc Benignego na zywo. Nam sie niestety nie udalo. Co stracilismy? Zobaczcie sami:



Na szczescie moglismy spotkac dwie inne znamienite osoby: Umberto Eco i Fiorelle Mannoie. Naszymi wrazeniami podzielimy sie juz jutro. 






czwartek, 14 kwietnia 2011

11.04.14 Turyn - most miedzy Wlochami i Egiptem

Yuuuuhuuuu! Nasi ostatni Goscie stwierdzili po zobaczeniu Mediolanu i Turynu, ze.... Turyn jest ciekawszy! I to sie nam podoba, bo jest naprawde super!



Ostatnio poszlismy w koncu zobaczyc druga po muzeum kina, absolutnie wizytowkowa atrakcje "naszego" miasta - Muzeum Egipskie. Krol Piemontu i Sardynii Carlo Felice Sabaudo odkupil w XIX w. pokazna kolekcje ponad 5 tysiecy eksponatow od konsula fracuskiego w Egipcie Bernardina Drovettiego, ktory je z Egiptu przywiozl. Do tego dodane zostaly pokazne znaleziska Missione Archeologica Italiana z wyprawy z pierwszej polowy XX wieku.



Muzeum jest tak duze i miesci tak wiele eksponatow, ze na poczatku budzi troche niepokoj, przynajmniej moj. Wyeksponowanie grobowca /Cha/Kha i jego małżonki z 1400 r. p.n.e., mumii, papirusow, rzezb, fragmentow piramid, przepieknie zdobionych przedmiotow codziennego uzytku spowodowalo, ze czulem sie troche nieswojo patrzac, ze te wszystkie skarby zostaly wywiezione z Egiptu, by teraz szczycilo sie nimi muzeum w Europie, ktore bez tych skarbow zupelnie innej kultury w ogole by nie istnialo. Okazuje sie jednak, ze jeszcze za czasow misji archeologow wloskich z lat 1900-1935 prawo przewidywalo, ze wykopaliska prawnie dzielone byly miedzy kraj pochodzenia archeologow i panstwo, w ktorym prowadzone byly prace. Ufff...



Wszystkie najwazniejsze skarby muzeum zobaczyc mozecie tutaj. Muzeum jest troche staroswieckie i zaniedbane, ale do 2013 roku ma byc calkowicie odrestaurowane. Na razie wyremontowana jest sala nr 2, gdzie posagi wyeksponowane sa pieknie w stonowanym swietle posrod luster na czarnym tle. Robi to ogromne wrazenie. Przechodzac do sali 3 widac rozmach, z jakim prowadzone sa prace powiekszenia muzeum - chyba wrocimy tu po 2013 roku :) Na zachete zobaczcie zdjecia projektu. Dopiero po zobaczeniu wystawionych 6500 eksponatow, ktore sa bardzo pokazna kolekcja i uswiadomieniu sobie, ze pozostale 26000 skarbow przechowywane jest w magazynie, poniewaz nie ma juz na nie miejsca, mozna poczuc, z jak bardzo duza kolekcja sztuki Starozytnego Egiptu ma sie kontakt. 


Zobaczcie krotka prezentacje Museo Egizio przygotowana przez fotografa Franco Beato:



Muzeum zaskakuje tez goscinnoscia - jest to chyba jedno z pierwszych, w ktorym pozwala sie legalnie robic zdjecia bez uzycia flesha. Taki maly gest, a po bacznym nadzorowaniu turystow w innych wloskich muzeach, jakie zwiedzilismy, tak bardzo cieszy :) 


Nie wiem czy slyszeliscie o tym, ze we Wloszech jest muzeum, ktore szczyci sie tak pokazna kolekcja kultury egispkiej? Czy wiedzieliscie, ze turynskie Muzeum Egiptu jest drugim po Kairze najwiekszym muzeum w pelni poswieconym tej kulturze? Dziwne, bo po wpisaniu w wyszukiwarke "muzeum egispkie" Turyn nawet nie wyskakuje, gubi sie posrod linkow odsylajacych do Berlina czy Londynu. A okazuje sie, ze powinno byc reprezentantem sztuki egispkiej w Europie! I to niekoniecznie dla pasjonatow, bo to muzeum nie moze sie nie spodobac :) Mowie Wam, to miasto trzeba odkryc!


To tyle o Piemoncie na razie, jako ze jutro zaczyna sie weekend zabieramy Was nad wloskie morze i na Lazurowe Wybrzeze! Odwiedzcie nas koniecznie :))

czwartek, 7 kwietnia 2011

11.04.07 Ekspresowa wiosna

Postanowilismy dzis opublikowac zdjecia tutejszej wiosny, bo zauwazylismy, ze z kazdym dniem drzewa sa coraz bardziej zielone, a slonce tak mocno swieci, ze boimy sie, ze nie zdazymy tego uchwycic:) Ani sie nie obejrzymy, a juz bedzie tu lato. Panie i Panowie, przed Wami wiosna w Piemoncie!







A na koniec z innej beczki. Gratka dla wedkarzy: w Padzie w samym centrum Turynu mozna zlowic calkiem pokazne karpie krolewskie:) Oto dowod ;)

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

11.04.04 Turyn wspolczesny? Nie, dziekuje!

Turysta, ktory przyjezdza do Turynu kieruje swoje pierwsze kroki do informacji turystycznej. Przyznacie, bardzo zdrowy odruch. Niestety, nie zawsze poplaca... W Turynie zostanie tam  z pewnoscia zaopatrzony w przerozne mapki z kluczem zwiedzania miasta. Bo Turyn ma rozne oblicza. Mozna go zwiedzac sladami barokowych budowli, szlakiem kosciolow czy szlakiem sztuki wspolczesnej. I wlasnie mapke "Torino - l'arte contemporanea" odkopalismy jakis czas temu i wybralismy sie na rowerowa wycieczke, zeby zobaczyc dlaczego Turyn promuje sie na "stolice  sztuki wspolczesnej we Wloszech" (cytat ze wspomnianej mapki).


Zaczelismy od znajdujacej sie naprzeciwko Palazzo Nuovo (jeden z glownych budynkow uniwersytetu) na skrzyzowaniu via Verdi i Sant' Ottavio rzezby "Eco" autorstwa Marca Didou. Ta rzezba z bronzu przedstawia dwie twarze, jedna ustawiona normalnie i druga do gory nogami. Obie krzycza cos z dlonmi przylozonymi do ust. Rzezba jest inspirowana kamienna rzezba Meduzy w Istambule, jeszcze z czasow rzymskich. W turynskiej rzezbie nie widac wody, ale mozna ja uslyszec przykladajac ucho do rzezby. Tej rzezby nie da sie nie zauwazyc. Znajduje sie w samym centrum, na srodku deptaku, blisko Molle Antonellana, wiec zatrzymuja sie przy niej wszyscy turysci. Dlatego fajnie bylo przeczytac cos o niej i zrozumiec sens mijanej tak czesto instalacji. Dobry poczatek wyprawy!!!


Duzo trudniej dojrzec instalacje zatytulowana "Baci urbani - Piercing" z 1996 roku, znajdujaca sie na fasadzie budynku przy via Palazzo di Città 19, tuz obok turynskiego ratusza. W gornej czesci XVII wiecznego budynku mozna dostrzec "kolczyk", ktorym przeklute jest ucho budynku, a konkretnie jedna czesc sciany. Co ciekawe z "dziurki" przy kolczyku wyplywa blekitna krew - widac niebieskie plamy na murze. To nawiazanie do arystokratycznej historii kamienicy. Sztuka dla tych, co lubia zadzierac nosa i dostrzega to cos w gornych partiach budynku:)



Jeszcze bardziej ukryta przed oczami niewtajemniczonych jest rzezba Michelangelo Pistoletto "In primo luogo" z 1989 roku w centrum handlowym Garibaldi znajdujacym sie w bramie przy via Garibaldi 18. Jest to wierna kopia rzezby rzymskiej, ktora znajduje sie w muzeum archeologicznym we Florencji. Wyrzezbiona postac przeglada sie w lustrze umieszczonym w pustej sali, do ktorego zwiedzajacy chyba nie maja wstepu, a przynajmniej my nie mielismy w dniu wycieczki. Duzo szukania, a efekt raczej marny.



Ale najwiekszym rozczarowaniem byla chyba "Venere Fontana"  (autor:  Enrica Borghi) znajdujaca sie w Centro Congressi Torino Incontra via Nino Costa 8. Jest to czerwony ledwo widoczny posag stojacy w wyschnietej fontannie, schowany gdzies przy wyjsciu z  jakiegos parkingu. Ma to byc niby posag Wenus w pomniejszeniu pokryty sztucznymi paznokciami koloru czerwonego i ma oddawac istote kobiecej tozsamosci. No coz... Jezeli bysmy tego nie przeczytali na slynnej mapce, niewiele bysmy z tego zrozumieli...

Rozumiecie sami, ze dluzej juz nie moglismy zwiedzac turynu sladami sztuki wspolczesnej, to juz bylo ponad nasze sily. Liczymy jednak na muzea, takie jak GAM (Galeria Civica d'Arte Moderna e Contemporanea), ktore przy odrobinie szczescia moga sie okazac tak ciekawe jak Museo di Arte Contemporanea z Castello di Rivoli, o ktorym juz pisalismy. W kazdym razie prosimy: zwiedzajac Turyn nie sugerujcie sie gotowymi szlakami i nie biegajcie po calym miescie szukajac coraz to piekniejszych obiektow sztuki wspolczesnej. Na prawde nie warto! Na szczescie Turyn nie jest Aleksandria, gdzie poza takimi wlasnie kiepskimi , ale pieknie wyznaczonymi na kolorowych mapkach polecanymi szlakami nie ma niczego innego. Turyn broni sie duza iloscia pieknych miejsc, ktore staramy sie spisywac na tym blogu. Ktos, kto zaczalby zwiedzanie od chodzenia po miescie sladami sztuki wspolczesnej molgby niestety stracic ochote i zapal, zeby sie o tym przekonac...