Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La musica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La musica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 lipca 2012

"Miejcie oczy szeroko otwarte" czyli zatrważające rady mieszkańców Neapolu


Neapol słynie z wielu wspaniałości: pizzy, piosenek, pięknej pogody. Ale jest też otoczony złą sławą i to nie tyle za sprawą tamtejszej mafii - Camorry, ile przez tak zwaną drobną przestępczość, przed którą przestrzegają wszyscy. Każdy słyszał o znajomym znajomego, który kupił na ulicy w Neapolu okazyjnie najnowszy model komórki, a gdy wrócił do hotelu, okazało sie, że w podelku jest cegła. Pytanie tylko, kto kupuje komórkę na ulicy w Neapolu i czy ta cegła mu się nie należy jako nagroda za wybitną inteligencję?


A tak serio,  pierwszy raz spotkaliśmy sie z przestrogami jeszcze przed wyjazdem, czytając przewodnik, skierowany w dodatku nie do cudzoziemców, a do Włochów. Wsród wskazówek praktycznych były rady dość oryginalne: chodzić tak, aby przewieszona przez ramię torebka znajdowała sie od strony muru, a nie ulicy; nie mieć przy sobie dokumentów, a tylko ich fotokopie itd. Postanowiliśmy zachować zdrowy rozsądek i nie dać sie zwariować, ale gdy tylko wysiedlismy na dworcu w Neapolu, odruchowo mocniej zacisnęliśmy dłonie na torbach i po 5 minutach pobytu w Neapolu pogratulowalismy sobie, że jeszcze nas nie okradziono:)


Nasze poczucie zagrożenia zwiększało się z każdą minutą za sprawą samych mieszkańców Neapolu. I to wcale nie kieszonkowców, złodziei czy innych bandytów, bo podczas trzydniowego pobytu nie widzieliśmy ani jednego rzezimieszka. Czuliśmy sie nieswojo za sprawa tych dobrych, przesympatycznych autochtonow, którzy każdą rozmowę z nami kończyli jakąś przestrogą. Na przykład pierwszego wieczoru poszliśmy na koncert muzyki neapolitanskiej w Castello Nuovo. Koncert skończył sie o 23 (nie o 3ciej nad ranem!), więc wcale nie tak późno, ale kiedy z niego wyszliśmy z zamiarem powrotu do hotelu, zaczęły sie schody... Juz siedzący koło nas podczas koncertu Neapolitańczycy na wieść o tym, że jesteśmy w ich mieście po raz pierwszy powtarzali jak mantrę "tylko uważajcie na rzeczy, miejcie oczy wokół głowy". 


Kiedy zaś na przystanku zapytaliśmy czekającego Włocha jak dojechać do naszego hotelu nie tylko zaproponował, że usiądzie blisko nas w autobusie "bo z nim jesteśmy bezpieczni", ale też poczekał z nami na tramwaj, do którego musieliśmy się przesiąść, a gdy tramwaj nie przyjechał, poszedł z nami na postój taksówek, żeby przypadkiem nic nam sie złego przez te parę metrów nie przydarzyło. Zdziwieni tego typu postawą mieszkańców następnego dnia zostawiliśmy w hotelu nawet obrączki... Zostawilibyśmy pewnie z rozpędu  i aparat (jak nam parę osób poważnie radziło), gdyby nie to, że wzięliśmy go po to, by robić zdjęcia w mieście, a nie w hotelu:)


Doprawdy dziwna jest ta atmosfera niepokoju, którą przesiąka się w Neapolu... Rezultat jest taki, że turyści raczej omijają to miasto (bardzo ich było mało pomimo sezonu i weekendu), a śmiałkowie, którzy do niego przyjeżdżają widza potencjalnego złodzieja w każdej napotkanej osobie. Zgodnie z radami rozglądaliśmy się bardzo uważanie i wniosek z obserwacji jest taki, że niczego dziwnego nie zauważyliśmy, nikt w naszej obecnosci nie krzyczał nawet "łapać złodzieja", nikt nie uciekał ze skradzioną torebką... 


Za to w zeszłym tygodniu w centrum Florencji, o której nikt złego słowa nie powie, widzieliśmy jak policjanci zakuwaja kogoś w kajdanki... Tak więc albo mieliśmy super dużo szczęścia (i odpowiednio dużo oleju w głowie, żeby nie zapuszczać się w ciemne zaułki), albo ta zła fama Neapolu jest nieco przesadzona. Jeśli zauważyliśmy brak pieniędzy w portfelu, to tylko dlatego, że w torbie przybyło pamiątek, a w brzuchach neapolitanskich przysmaków! Tak więc nie bójcie się Neapolu, zachowajcie środki ostrożności, które zachowujecie w każdym innym dużym miescie, ale nie dajcie sie zwariować!!!!


środa, 25 stycznia 2012

12.01.25 Specjalne pozdrowienia dla naszych Czytelnikow!

Mamy dla Was niespodziankę!

Okazało się, ze Fiorella podpisywała wczoraj wieczorem swoja płytę w księgarni La Feltrinelli przy piazza Piemonte w Mediolanie, a że Ewa akurat pojechała do Milano to udało się jej być na spotkaniu! Nie tylko będę mieć wiec płytę prosto z Włoch, ale w dodatku z autografem!


Fiorella opowiadała wiele o projekcie związanym z „Sud”. Jest to płyta zaangażowana, sami posłuchajcie, co artystka miała do powiedzenia swojej publiczności, która tłumnie zebrała się w księgarni. Ewie udało się nagrać kilka filmików, ale z powodu tłumów ledwo na nich widać Fiorellę, są za to dobrze widoczne czyjeś włosy...;) No ale nic to, zamknięcie oczy i posluchajcie, liczy sie to, co artystka miala do powiedzenia! Już po Biennale della Democrazia stwierdziliśmy, ze warto jej wypowiedzi podobnie jak jej muzyka dają wiele do myślenia.


O imigracji we Wloszech: 



Fiorella broni honoru Rzymu i swoich kozakow:)



A oto relacja Ewy ze spotkania:

Płyta, pomimo zaprzeczeń piosenkarki, jest zaangażowana politycznie, tak jak i zaangażowane było spotkanie w księgarni. Nie chodzi tu o wspieranie konktnej partii, raczej konkretnych idei.


Mannoia śpiewa o ludziach z biednych regionów swiata, od włoskiego południa począwszy, na krajach Afryki skończywszy. Śpiewa o imigrantach, którzy szukają swojego miejsca na ziemi. Wczoraj mówiła, ze procesów migracyjnych nie da się już zatrzymać, że są częścią naszej rzeczywistości i bedą nią już zawsze, bo ludzie, którym cieżko jest żyć tam, gdzie mieszkają, bedą zmuszeni do ciągłego przemieszczania się. 


W związku z tym artyska pyta z wyrzutem o to, gdzie są politycy, gdzie jest pomoc międzynarodowa? Na pytanie ile razy proponowano jej, aby startowała w wyborach, odpowiedziała: "Wiele razy. Ale to nie jest mój zawód, a ja kocham moją profesję i nie mogłabym jej porzucić." Zażartowała, że politycy częściej są w telewizji niż ona i że powinni zająć się rządzeniem, a nie komunikacją. Mannoia oskarżała o bezczynność głównie lewicę, która według niej zgubiła gdzieś po drodze swoje ideały. Narzekała, że we Włoszech ludzie są równi i równiejsi wobec prawa, i że to, za co karani są imigranci, Włochom, szczególnie tym z dobrą pozycją, często uchodzi na sucho.

Prowadząca spotkanie dziennikarka podkreśliła, że w tekstach piosenek dominuje słowo 'amore'. Nic dziwnego, to przecież Włoszka - powiecie. Tak, tyle że na tej płycie mowa jest o miłości do wszystkich, do drugiego człowieka, nawet jeśli jest inny niż my, różni się kolorem skóry, ubraniami, kulturą. Fiorella podkreślała jak wiele dała jej współpraca z muzykami z innych zakątków świata, którzy otworzyli jej oczy na bębny i rytm.


I nie są to puste słowa! Mannoia rusza w marcu w trasę koncertową, zaczynając od Neapolu. Każdy koncert będzie grany w wielkiej hali, ale nie dlatego, że artystka woli to od małego teatru. chodzi o to, że na scenie w każdym mieście do artystów dołącza młodzi ludzie, którzy dzięki sztuce mogli uciec od biedy, mafii, uniknąć złych wyborów. Mannoia dużo mówiła o fundacjach, które reedukują przez sztukę. To ich podopieczni bedą podczas kolejnych koncertów grać na perkusji, tańczyć, rapować...



A teraz niespodzianka: Ewie udało się dostać autograf, wymieniła tez z Fiorella parę słów o naszym blogu i piosenkarka postanowiła pozdrowić na naszej płycie także Czytelników bloga!!






wtorek, 24 stycznia 2012

12.01.24 Jest! Arcydzieło rodem z Południa!

No wiec jest! Tak jak obiecała, tak tez zrobiła: dzisiaj odbyła się premiera nowego albumu Fiorelli Mannoia, na ktorej Fiorella "śpiewa Południe". Płyta jest w całości poświęcona zbyt często zapomnianej, jak mówi artystka, muzyce południa. Fragmentów piosenek posłuchać możecie tutaj. Poprzez słowa niektórych, napisane przez Titina De Filippo, jedna z najlepszych aktorek teatru neapolitańskiego XX wieku, Fiorella składa specjalny hołd Neapolowi. Tam tez zacznie się w marcu jej trasa koncertowa. 

Plyta może być tez odebrana jako symboliczny, artystyczny koniec obchodów Zjednoczenia Włoch. Tworząc ja, Fiorella była przede wszystkim pod wpływem książki Terroni Pino Aprile, w której autor poprzez fakty historyczne przedstawia swoja wersje sytuacji społeczno-ekonomicznej del Meridione, ktora stała się w koncu problemem narodowym. W 2010 roku był to absolutny hit, sprzedano 250 tys. kopii. Jeśli macie ochotę, tutaj możecie przeczytać fragment książki. 

Muzyka jest bardzo ciepła, w tle słychać inspiracje Afryka, Fiorelli ukochana Brazylia i innymi krajami Ameryki Południowej. Polecamy bardzo, podzielcie się z nami Waszymi opiniami!

A na koniec, posłuchajcie samej Fiorelli, która najlepiej opowiada o tym, jak narodziła się idea tej płyty:



sobota, 21 stycznia 2012

12.01.21 Nowy album Fiorelli Mannoia

Pamiętacie nasze posty z zeszłego roku, na których wspominaliśmy o jednej z naszych ulubionych włoskich piosenkarek Fiorelli Mannoia?  Nadszedł czas, aby znowu zagościła na naszym blogu. W grudniu zeszłego roku wydała singiel „Io non ho paura”, możecie posłuchać go tutaj:


Fiorella powiedziała, ze singiel zapowiadał szybkie wydanie kolejnego albumu. Okazuje się, ze rzeczywiście nie trzeba było na niego długo czekać, premiera „Sud” zapowiedziana jest na 24 stycznia. Ewa jedzie akurat do Mediolanu w przyszłym tygodniu, wiec będziemy mieli świeżą dostawę muzyki prosto z Włoch.  Mannoia idzie z duchem czasu, jest bardzo obecna w nowych mediach. Dlatego tez, jeśli podoba się Wam jej muzyka, będziecie mogli kupić cyfrowe wydanie albumu przez Internet.


Premiera płyty zbiega się w czasie z premiera nowej strony internetowej artystki. Znajdziecie tam informacje o wszystkich wydarzeniach publicznych w jakich bierze udział. Czasami można na przykład posłuchać audycji z nią w radiu przez Internet. A jak pisaliśmy w relacji z Biennale della Democrazia, na którym mieliśmy przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z Fiorella w Teatro Regio w zeszłym roku, Mannoia zabiera często glos w debacie publicznej i nie boi się przedstawiać radykalnych opinii. Poczytać jej myśli i wejść z nią w bezpośredni kontakt w komentarzach można tez na jej blogu (część strony internetowej) i na facebooku. Zdecydowanie polecamy! 


wtorek, 19 kwietnia 2011

11.04.19 Bliskie spotkania trzeciego stopnia;)

Dzis dalszy ciag naszych wrazen z Biennale della Democrazia, czyli kontynuacja watku wczorajszego. Podczas Biennale mielismy zaszczyt posluchac dwoch madrych osob: Umberto Eco i Fiorelli Mannoia. 

Prof. Umberto Eco jest we Wloszech uwielbiany, wiec dluga kolejka ustawila sie przed Teatrem Regio na dlugo przed spotkaniem, a ostatecznie teatr byl pelniutki. Profesora przywitano gromkimi i bardzo dlugimi oklaskami, ale ten bardzo szybko rozladowal podniosla atmosfere zartem. "Jestesmy Sabaudami, wiec przyszlismy na czas. Ale bez przesady, sa jescze 4 minuty do godziny rozpoczecia, wiec pogadajcie sobie". I ludzie gadali:)


Eco wyglosil swietny godzinny wyklad na temat pamieci i zapominania w dobie internetu. Do tej pory kojarzylismy go tylko z ksiazek ale zrobil na nas rownie dobre wrazenie. Na poczatku troche sie przerazilismy, bo zaczal czytac z kartki.  Na szczescie szybko okazalo sie, ze robi to bardzo swobodnie, stosujac rozne przerywniki w postaci blyskotliwych zarcikow, a spisanie mysli sluzy przede wszystkim temu, zeby przekazac je w calej zawilosci i precyzji, ktora cechuje przeciez teksty Eco. Od jakiegos czasu mierze sie z jego najnowsza ksiazka "Cimetero di Praga" i cos o tym stylu wiem... Poza tym oplacalo mu sie wyklad spisac, bo przeciez i tak pewnie niedlugo ktos go bedzie chcial wydac w postaci ksiazki :) 



Umberto Eco - poczciwy staruszek z brzuszkiem, laseczka i wasami, medrzec, zartownis. Wspaniale bylo moc go uslyszec na zywo! A! Przy okazji omawiania przykladu na zawilosci Internetu (przyklad sam w sobie zawily, nie bede go wiec tu przytaczac), wymienil nawet kilka polskich nazw m.in. Warszawa Wschodnia, Warszawa Srodmiescie:)

Drugim ogromnym przywilejem bylo dla nas spotkanie z Fiorella Mannoia, piosenkarka, ktora w swoich piosenkach czesto porusza tematy zwiazane z demokracja. Pisalismy juz o jej albumie "Onda tropicale". Najwazniejsza jej piosenka zaangazowana jest jednak "La storia siamo noi" ("My jestesmy historia"), ktorej fragment puszczono z plyty na poczatku spotkania.



Piosenkarka stwierdzila, ze ciezko jej sie powstrzymac, gdy slyszy te piosenka i wlasciwie chetnie by pospiewala. Zachecona gromkimi brawami zaspiewala znany kawalek acapella, co mozecie zobaczyc na tym filmiku:


Wiedzielismy, ze piosenki Mannoi sa ladne, ale do tego spotkania nie zdawalismy sobie sprawy jak wielka jest artystka. Mowila o tym, jak wazne sa dla niej teksty piosenek, ktore spiewa, poniewaz wie, ze ludzie ja z tymi tekstami utozsamiaja (nawet jesli nie ona jest ich autorka).



Mowila o odpowiedzialnosci piosenkarza za to, co spiewa, bo piosenka jest narzedziem demokracji, moze jednoczyc, przerywac cisze, zmuszac do refleksji, mobilizowac... Oby wiecej takich autorefleksyjnych artystow!


Mannoia mowila wprost o rzeczach, ktore nie kazdy chce komentowac publicznie. W bardzo subtelny sposob krytykowala Berlusconiego i wloskie elity polityczne. Przekonywala, ze media przestaja byc demokratyczne, bo ich oferta jest skierowana tylko do wiekszosci i nastawiona na obnizanie poziomu intelektualnego, na robienie ludziom papki z mozgu. Dlaczego mniejszosc, ktora chce obejrzec spektakl teatru telewizji lub program o ksiazkach nie ma do tego prawa, pomimo, ze placi abonament na utrzymanie telewizji publicznej? Okazuje sie wiec, ze we Wloszech toczy sie ta sama debata co w Polsce. 


Na koniec Mannoia przeczytala fragment ksiazki  wykpiwajacej pokretne, masowe rozumienie demokracji ze swojego iPada:) Brawurowa lektura, wielka szkoda, ze wyczerpala nam sie bateria w aparacie i nie mozecie niestety tego zobaczyc.


Podczas wieczoru Fiorella Mannoia powiedziala, ze cieszy sie, jesli po jej wystepie zrodzi sie w publicznosci choc mala refleksja na jakis temat. My debatowalismy na tematy poruszane w wywiadzie z nia przez cala droge do domu i do poznej nocy. Czyli odniosla sukces!


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

11.04.18 O tym jak w Turynie rozprawiano o demokracji

W Turynie skonczyla sie wlasnie druga edycja Biennale della Democrazia, duzego wydarzenia kulturalnego organizowanego w Turynie raz na dwa lata.  Celem Biennale jest szerzenie idei i kultury  demokracji szerokiej publicznosci. Tematem tegorocznego spotkania bylo oczywiscie glownie Zjednoczenie Wloch. Turyn sprytnie wykorzystuje wszystkie organizowane od marca do listopada imprezy, zeby sie wypromowac i zachecic do odwiedzenia przez ja najwieksza liczbe tursytow. Trzeba przyznac, ze w wielu przypadkach jest to bardzo dobrze ulozony plan, ktory realizowany jest w duchu promocji miasta z okazji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, uwazanych za poczatek swiadomej promocji Turynu.


W dniach od 13 do 17 kwietnia w roznych znamienitych miejscach w Turynie (Teatro Regio, Teatro Carignano, Palazzo Madama itp.) odbyly sie spotkania z ekspertami i slawnymi ludzmi otwarte dla publicznosci: wyklady, debaty, seminaria, ktore mialy za zadanie przyblizyc rozne aspekty kultury demokratycznej. Najslynniejsze nazwiska, ktore przewinely sie przez tegoroczne Biennale to np. Roberto Benigni, Umberto Eco, Fiorella Mannoia, Antonio Albanese, Luigi Bobbio czy Gustavo Zagrobelsky. Rozprawiano na rozne tematy. Mowiono o parytecie w demokracji, o komunikacji politycznej, o organizacjach pozarzadowych czy wladzy w dobie internetu. Tematow bylo wiele, bo jednego dnia moglo sie odbyc nawet do 25 spotkan w roznych miejscach. 

Wszystkie spotkania byly otwarte dla publicznosci. Mozna bylo w nich uczestniczyc bezplatnie, wystarczylo miec bilety, ktore rozdawali wolontariusze od godziny przed rozpoczeciem spotkania do czasu ich wyczerpania. Ten system nie zdal jednak do konca egzaminu. Okazalo sie, ze szkoly mialy prawo rezerwacji miejsc dla uczniow i czasem zdarzalo sie, ze "zwykli obywatele" musieli odejsc z kwitkiem, bo nie starczalo dla nich biletow. Za to na sali siedzieli w wiekszosci znudzeni uczniowie zaciagnieci tam na sile przez nauczycieli. Ten problem dotyczyl mniejszych sal jak np. Teatro Carignano. Zeby go rozwiazac przed Teatro Carignano czy przed Palazzo Madama ustawiono telebimy, na ktorych mozna bylo ogladac spotkanie. Przy Biennale najbardziej napracowali sie wolontariusze. Jedna z nich byla Emilia Zawadzka, ktora zgodzila sie na krotki wywiad.



Przed najbardziej obleganymi spotkaniami ustawialy sie ogromne kolejki. Hitem byl wyklad prof. Umberto Eco. Po bilety na wyklad, ktory mial sie zaczac o 17:30 ludzie zaczeli sie schodzic juz grubo przed 16ta. Kolejka byla naprawde bardzo dluga... Na szczescie spotkanie zorganizowano w Teatrze Regio, operze Turynu, ktora moze pomiescic bardzo duza publicznosc i biletow starczylo dla wszystkich zainteresowanych. 


Inaczej bylo z inauguracja Biennale przez Roberta Bennigni. Bilety na jego spektakl "Tuttodante" rozeszly sie bardzo szyblo i pomimo ogromnych rozmiarow stadionu Palaolimpico nie wszystkim bylo dane zobaczyc Benignego na zywo. Nam sie niestety nie udalo. Co stracilismy? Zobaczcie sami:



Na szczescie moglismy spotkac dwie inne znamienite osoby: Umberto Eco i Fiorelle Mannoie. Naszymi wrazeniami podzielimy sie juz jutro. 






wtorek, 5 kwietnia 2011

11.04.05 Wloch to czy... no wlasnie!

Po ostatniej wizycie u znajomych wyszlismy z torba pelna plyt i lista wloskich muzykow, ktorych warto posluchac. 

Swoja droga ciekawa sprawa z podejsciem Wlochow do artystow w kontekscie rocznicy zjednoczenia. Zauwazylismy, ze gdy Wlosi mowia o jakims muzyku/malarzu/aktorze, od razu dodaja z jakiego miasta pochodzi. Ot, przyklad z listy, ktora mam przed oczami: De André (Genova), Ivano Fossati (Genova), Elisa (Friuli) itd. Podobnie jest gdy ogladamy jakies zabytki, np. kosciol znany z przepieknych freskow. W przewodniku czytamy: freski te sa autorstwa artysty X z Novarry. O ile w czasach sprzed 150 lat silna identyfikacja artysty z miastem pochodzenia byla norma, o tyle dzis bardzo nas dziwi, ze Wlosi ciagle zwracaja uwage na to skad ktos jest. Gdyby nas ktos zapytal skad sa jacys polscy wykonawcy, to raczej bysmy nie wiedzieli. A oni nie dosc, ze zwykle od razu podaja rodzinne miasto piosenkarza, to jeszcze czasem tocza cale dysputy na ten temat, szczegolnie, gdy nie moga sobie przypomniec skad ten ktos jest. Ma to widocznie dla nich znaczenie.

Dzis wiec moze slow kilka o bardzie z Genui, Fabrizio De André. Byl on reprezentantem tzw. genuiskiej szkoly spiewajacych autorow (cantautori), ktorzy chcieli odnowy wloskiej muzyki popularnej z przelomu lat 50. i 60. Jest ceniony glownie za swoje teksty, ktore mowia o buntownikach, wykolejencach, ludziach z marginesu. Niektore z nich, uwazane za poezje, sa nawet omawiane w szkole na lekcjach wloskiego. De André kojarzy sie we Wloszech glownie z egzystencjalizmem i kontestacja. Zmarly w 1999 roku na raka pluc, nadal cieszy sie tu ogromna popularnoscia. Jesli interesuje was ta postac wloskiej piosenki, polecamy strone o artyscie. A oto jedna z najpiekniejszych piosenek artysty - La canzone di Marinella.



piątek, 11 lutego 2011

11.02.11 Owoce saldowania i fnakowania

W jezyku wloskim mozna znalezc bardzo wiele nalecialosci z innych jezykow, szczegolnie z angielskiego. Ponoc w ten sposob Wlosi chca sie odciac od okresu faszyzmu, kiedy wszystko, co amerykanskie, bylo zle i nawet Mickey nie mogl sie nazywac Mickey, tylko Topolino. We wloskim roi sie tez od neologizmow. Dowiedzielismy sie na przyklad, ze mlodziez wloska uwielbia spedzac czas we Fnacu (taki francuski Empik, ktory sie bardzo we Wloszech przyjal) i ta aktywnosc nazywa sie fnacare czyli fnakowac.

Po tym przydlugim wstepie przechodze wreszcie do sedna: bylismy ostatnio we Fnacu, ale nie zeby pofnakowac, ale aby posaldowac (wg. EiMpedii "saldare" oznacza wybrac sie na zakupy podczas saldi czyli wyprzedazy;). I wrocilismy z cala siata plyt. Oczywiscie wloskich! "Cala siata plyt" oznacza sztuk 7, ktorymi chcemy sie z Wami podzielic (wirtualnie! podkresle przez wzglad na niejaka Sara K., ktore moze byc pazerna nie tylko na nagrody;P). Zaczynamy!


Na poczatek Fiorella Mannoia i "Onda Tropicale", plyta, ktorej jak na razie najchetniej sluchamy. Fiorella Mannoia jest piosenkarka idealna dla kochajacych wloski, bo jej piosenki maja piekne teksty,a spiewa zazwyczaj bardzo wyraznie, wiec mozna sie rozkoszowac do woli. "Onda Tropicale" to jednak plyta z innej beczki: jest holdem dla brazylijskiej muzyki popularnej. Wszystkie piosenki Mannoia spiewa tu w duecie z brazylijskimi piosenkarzmi, wiele po portugalsku. Do bujania!


Po drugie Emma - moje odkrycie sklepowe. Towarzyszyla mi kiedys w zakupach i w koncu zapytalam, co leci z glosnika. Gdy odnalezlismy jej plyte w sklepie, kupilismy ja z pewna obawa: czy to na pewno TA Emma? Bo z okladki patrzyla slodka blondi, a ja zapamietalam nieco zadziorna dziewczyne z gitara. Ale to ta sama, nie ma sie czego bac! Dziewczyna wygrala w 2003 mozliwosc spiewania w zespole dzieki programowi Superstar Tour. Prawdziwy sukces odniosla w 2010 roku. Piosenkarka pop, ciekawy glos, milo sie slucha.



Po trzecie - Gianna Nannini. Uwielbiam wymawiac jej imie i nazwisko, te niekonczace sie "n"... Rockmenka, corka kierowcy Formuly 1 Alessandro Nannini, wstrzasnela Wlochami gdy okazalo sie, ze jest w ciazy w wieku 54 lat... Nawet na okladce ostatniego albumu podnosi bluzke, by zademonstrowac swoj brzuch. Znac trzeba, we Wloszech bardzo popularna. Dlatego kupilismy plyte "Giannabest". Czas sie doksztalcic!


Po czwarte i piate: Ligabue i Jovanotti. O obydwu juz pisalismy: zajrzyjcie tu i tam:) Kupilismy plyte koncertowa Ligabue i nie powiem, mielibysmy ochote posluchac go na zywo... 

Na koniec dwa zonki, ktore kupilismy zupelnie w ciemno. Max Gazze i CCCP.  Pierwszy to Rzymianin grajacy alternatywny rock. Znany jest takze z roli w filmie "Basilicata coast to coast", ktory ponoc jest swietny. Na poczatek spodobala nam sie ta muzyka, po film siegniemy wkrotce! Druga plyta byla dla nas najwieksza zagadka, bo nie bylo dobrze widac gdzie jest nazwa zespolu, a gdzie tytul plyty... A i muzyka jakas dziwna... Wuj Google przyszedl z pomoca i okazalo sie, ze CCCP to wloskie okreslenie na ZSSR, a zespol reprezentuje punk sowieckofilski, cokolwiek by to nie bylo... No przeciez mowilam, ze kupione w ciemno! Dobrze, ze na wyprzedazach;P

i jak wam sie podoba nasz wybor? Co najbardziej przypadlo Wam do gustu? Jakich wloskich wykonawcow sluchacie Wy? Moze nam cos polecicie?


sobota, 15 stycznia 2011

11.01.15 Na calej padanskiej polaci mgla

Tutaj normalnie
widac Alpy
Obudzilismy sie wczoraj i po wyjsciu na taras nie moglismy wyjsc z podziwu... Przedwoczraj bylo piekne slonce, spiewajace ptaki i wiosna w powietrzu a dzis.... wszystko przykryte bialym mlekiem - kompletny brak widocznosci, ledwie widzielismy sasiedni budynek.

Przypomnielismy sobie wtedy, ze Turyn slynie miedzy innymi z legendarnych mgiel! Co wiecej, nie slynie z nich tylko Turyn, ale cala Nizina Padanska! O niej w sumie jeszcze nie bylo. Jest to nizina w polocnych Wloszech otoczona z polnocy i zachodu Alpami. Przez cala nizine plynie nasz przydomowy Pad, ktorego delta znajduje sie az nad Adriatykiem! Leza na niej nasz Piemont, Lombardia (z najwieszym osrodkiem w Mediolanie), Emiglia Romagna (Bologna) a takze po czesci Liguria (Genova), Veneto (Wenecja) i Friuli Venezia Giuglia (Triest).

To jest widok na wzgorza, ktore
pokazywalismy wczesniej
Nizina Padanska (Val Padana) znana jest z najzyzniejszej we Wloszech gleby, dzieki ktorej rosnie tu nawet ryz. Ze wzgledu na zamykajace ja Alpy oraz na poludniu Apeniny nizina jest podatna na duza wilgotnosc powietrza i wlasnie mgle.  Jak powiedzialem, mgla jest legendarna, bo powstala o niej nawet piosenka! Autorami sa Cochi Pozzetto e Renato Ponzoni - dwaj komicy z Mediolanu. W piosence zastanaiaja sie, co takiego jest w tej mgle, ze opowiada sie o niej rzeczy w ktore ciezko uwierzyc, nawet jesli by sie je zobaczylo, a nie widzi sie ich bo jest mgla. Wszyscy sa wtedy razem, bo inaczej ciezko sie znalezc, swiatla na skrzyzowaniach nie sluza niczemu, drogi sie nie koncza... 


A to perspektywa na Superge
Z tymi drogami to akurat prawda, wrazenie sa ekstramalne:) Co prawda wzdluz autostrad rozstawione sa znaki informujace o nakazie zwolnienia do 50 km/h, ale... jestesmy we Wlosech :) Jak wiec potulnie zwolnilem do 70 km/h to malo nie spowodowalem wypadku, bo nikt oczywiscie nie zwalnia a na zwalniajacych trabi nawet na prawym pasie. Jako ze widocznosc jest na prawde bardzo slaba (ma sie wrazenie jechania prosto w bialy mur) to nie ma bowiem czasu wyhamowac - najlepiej wiec nie zwlaniac! :)


We wloskiej telewizji kariere robi ostatnio pewien polityk, ktory namawia Wlochow na wyburzenie niewielkiej czesci Alp - no bo co sie robi w domu, zeby porzadnie przewietrzyc? Robi sie przeciag! Dokladnie taki na jaki pozwoliloby wyburzenie czesci Alp, aby powietrze moglo swobodnie przeplynac znad Adriatyku nad Morze Tyrrenskie... To przeciez uratowaloby tysiace osob, ktore gina z powodu mgly! Jestesmy we Wloszech? Na pewno tak!





czwartek, 13 stycznia 2011

11.01.14 Ligabue - wloska muzyka do odkrycia!

Zimowe wyprzedaze to nie tylko ubrania i wloskie buty :) Czasami buszujemy tez w sklepach z kultura. Ostatnio kupilismy za pol ceny plyte Ligabue - nie nalezy on do znanego za granica nurtu wloskiego "disco italiano", nie jest reprezentatywnym jesli chodzi o wloska muzyke Bocellim czy Ramzzottim... i wlasnie dlatego, zeby pokazac Wam mniej znana (ambitna?) wloska muzyke, o nim piszemy!

Tutaj macie klip z ulubiona piosenka Ligabue Ewy - Quando mi vieni a prendere - Kiedy po mnie przychodzisz, to sobie pusccie na czas czytania posta :) Te piosenke Ligabue napisal po tragedii ze stycznia 2009 roku, kiedy w belgijskim Dendermonde do zlobka wdarl sie bandyta z nozem. Zginelo wtedy kilkoro dzieci i ich opiekunow. Piosenka jest dosc smutna, ale piekna.  Cala historia opisana jest z perspektywy dziecka, ktore mysli, ze napad jest gra, ale jeszcze kiedy mama odprowadza je do zlobka, czuje niepokoj i pyta, kiedy mama po nie wroci. 



Ligabue jest nie tylko piosenkarzem, ale rowniez rezyserem, pisarzem i autorem tekstow. Pochodzi z Emilli Romagni, na scenie od ponad 20 lat. Podobno jego szczesliwym numerem jest "7" i to ona wplywa na daty jego koncertow. Gdy zdecydowal sie na koncert 10 wrzesnia 2005 roku, kiedy mial swietowac 15 lat swojej kariery, podczas ktorego zgromadzilo sie 180 tysiecy ludzi, co bylo absolutnym rekordem w Europie w kategorii platnych koncertow jedengo artysty, zawiodl system naglasniajacy i ludzie musieli wrocic do domu....

I jak, podoba sie Wam piosenka? Jesli chcecie posluchac wiecej to TU mozecie wejsc na kanal Ligabue na Youtube, zeby odkryc jego inne piosenki. 

Sluchajcie, myslelismy o jakims malym swietowaniu, ale calkowicie przgapialismy nasza pierwsza okazje - 100-nego posta! Dzisiaj wiec post 105, cieszymy sie jednak nie mniej :) Dziekujemy Wam bardzo za Wasz obecnosc! Zapraszamy Was do dialogu przez komentarze, gdzie mozecie zareagowac na nasze wpisy, zapytac, podywagowac! Dajcie sie poznac :) na poczatek podzielcie sie z nami Wasza opinia o ulubionej piosence Ewy!!! 

A do swietowania dolaczamy jeszcze jeden powod! Dostalismy sie na miesieczne stypednium jezykowe i jeden z wakacyjnych miesiecy spedzimy w.... Rzymie!!!! Spelni sie wtedy jedno z naszych kolejnyc marzen - kto nie chcialby choc chwile pomieszkac w Wiecznym Miescie? Bedziecie mieli na pewno szczegolowa relacje, mnostwo zdjec i pomyslow na zwiedzanie. Rzym nie bedzie juz mial przed Wami zadnych tajemnic, przekazemy Wam wszystkie nasze pomysly na to, co zobaczyc trzeba koniecznie!

Nasz blog czytany jest w Polsce, Wloszech, Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, mamy wejscia ze Stanow, Norwegii, Korei, Malezji, Gracji, Holandii, Szwecji, Czech, Hiszpanii i wielu innych! Przez 125 dni naszego istnienia mielismy 6388 odslon co daje srednio 50 odslon dziennie. To bardzo dobry wynik, badzcie z nami!! Bardzo sie cieszymy i dziekujemy:) 

Nie wiem czy wszyscy wiecie - wytypowano nas do startu w konkursie na najepszego bloga o wymianie studenckiej, w ktorym to czytelnicy decyduja o wygranym. Liczymy na Wasza pomoc!!! Bedzie trzeba rozsylac formularz do jak najwiekszej liczby znajomych z prosba glosowania na nas. Mozemy na Was liczyc??