Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lipca 2011

11.07.09 Kiedy palio znaczy szaleństwo


Z naszej październikowej wycieczki do Toskanii szczególnie ciepło wspominamy Sienę, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja (i nie byle jaki pretekst) zawitaliśmy tam znowu. A właściwie zawitał Michał, ale dzięki jego niesamowitym zdjeciom i barwnym opowieściom mam wrażenie, że i ja tam byłam i, że... widziałam Palio:)






Sieneńskie Palio to wyścigi konne mające średniowieczne korzenie, w których biorą udział kontrady - średniowieczne dzielnice miasta. Organizowane jest tradycyjnie dwa razy do roku: 2 lipca (Palio di Provenzano) i 16 sierpnia (Palio dell'Assunta). Obydwie daty są zwiazane z kultem maryjnym. Czasem, z okazji ważnych wydarzeń, rocznic lub gości mogą być zorganizowane dodatkowe Palia jak np. to milenijne w 2000 roku. Nazwa Palio pochodzi od głównej nagrody w zawodach, którą jest własnie palio czyli sztandar specjalnie namalowany na dane wyścigi, który zwycieska kontrada, w tym roku kontrada Gęsi, z dumą wiesza w swoim kościele. Palio odbywa siś na głównym placu Sieny – Piazza del Campo i jest finansowane wyłącznie przez miasto, dzięki czemu Palio wolne jest od banerow reklamowych. 




Przygotowania do wyscigów trwaja cały rok. Zimą konie są otaczane opieką i trenowane na pomniejszych wyscigach w innych miastach. W maju zainteresowanie zbliżającym się Palio wzrasta, bo to wtedy ogłoszone zostają kontrady, które powalczą w najbliższych zawodach. Pamietajcie, że Siena podzielona jest na 17 kontrad, ale nie wszystkie stają co roku w szranki o palio. W wyścigu bierze udział każdego roku tylko 10 kontrad: 7 tych, które nie walczyły w poprzednim roku i 3 wylosowane spośród uczestników roku poprzedniego. Wygrywa ten koń, który jako pierwszy przebiegnie trzy razy wokol Piazza di Campo zgodnie z ruchem wskazówek zegara:) Wydarzenie podniosłe i ważne, najbardziej zagorzali fani palio zajmują dobre miejsca przy barierkach już na wieczór przed wyścigiem. Wyobraziliście sobie te konie, tentent ich kopyt, kurz w powietrzu, napięcie i radość tłumu? No to teraz jeszcze do tego obrazu dodajcie fakt, ze palio trwa jakies... 3 minuty:) 3 minuty zawodow, 4 dni festy i kilka miesiecy przygotowań – oto statystyki najsłynniejszego włoskiego palio:)


Bohaterami Palio są przede wszystkim konie. Przed Palio sprawdzana jest forma koni, które biorą udział w wyścigu. Najpierw badają je weterynarze, a potem konie biegną dookoła placu w ramach sześciu prob. Jednak nie zawsze ich kondycja jest oceniona właściwie – w tym roku jeden z koni mial zawał i w Palio nie wystapil. Nie pomogłoby mu chyba nawet błogosławienstwo w kościele, bo bardzo sie zdenerwowal (każdy koń jest wprowadzany (sic!) do kościoła kontrady i otrzymuje specjalne błogosławienstwo). W konsekwencji jedna kontrada nie wzięła udzialu w Palio tylko przeszła w tradycyjnym orszaku ze sztandarami ozdobionymi kirem.  Do tego palio może się zacząć tylko wtedy, kiedy konie mają na to ochotę:) Kiedy 9 koni ustawi się przodem do canapi czyli drzwiczków powstrzymujących konie od startu, wtedy ostatni dżokej może zacząć wyścig galopem, a zadaniem specjalnej osoby o nazwie mossiere jest w odowiednim momencie uchylić te drzwiczki. W praktyce na rozpoczęcie palio można czekać bardzo długo, zdarza się, że nawet do wieczora. W wieczor poprzedzajacy Palio w kazdej kontradzie odbywa sie huczna kolacja, ktora jest kontynuowana co najmniej tydzien po Palio, w zwycieskiej kontradzie. Na zdjeciu mozecie zobaczyc tez radosne panie, ktore dbaja o to, zeby po zamknieciu bramek piach ubity na potrzeby wyscigu zostal wyczyszczony tak, zeby konie sie nie posliznely.


Ciekawsze od samego wyścigu (no chyba, że ktoś uwielbia wyścigi konne) jest pochód kontrad w renesansowych strojach. Sami zobaczcie (moze bardziej w poprzednim poscie), czyż ci sienenczycy nie wygladają jak z obrazów renesansowych malarzy? Jakby przed chwilą wyszli spod pędzla Rafaella czy da Vinci. Aż trudno w to uwierzyć, gdy na codzień widzi się tych samych ludzi w t-shirtach i jeansach;)


piątek, 8 lipca 2011

11.07.08 Pocztowka z Palio

W zeszla sobote w Sienie odbylo sie Palio. Wiele kolorow, duzo emocji... Zobaczcie zdjecia, niebawem dowiecie sie o co chodzi w tym wyscigu!
















sobota, 20 listopada 2010

10.11.19 Toskanskie slonce i witaminy przez caly rok


Moze macie ochote na troche slonca i swiezosci na talerzu w ten pochmurny weekend? Proponujemy toskanska bruschette! Proste, tanie a jakie efektowne! 

Prawdziwa toskanska bruschette jedlismy na przystawke w Sienie. Jest to grillowany chleb (tylko nie taki polski, w Polsce to chyba najlepsza bedzie bulka, bagietka, ciabatta albo taki lekki chleb z marketu nie piekarni), posmarowany oliwa i roztartym czosnkiem. I to jest wlasnie baza. Pozniej mozna praktycznie wymyslac i dodawac co kto ma ochote. 

Mysle, ze taka prawdziwa bruschetta musi jednak miec swiezo pokrojone pomidory. Mozna do takiego zestawu dodac tez swiezego, tryskajacego sokiem ogorka i rukole.  Pomidory trzeba pokroic w drobna kosteczke i wymieszac z ziolami - mieszanka prowansalskich, tyminakiem albo swieza bazylia. Podstawa sa tu jednak wlasnie pomidory - najlepiej wiec wybrac sezonowe albo takie troche z wyzszej polki (niech pachna i usmiechaja sie soczyscie czerwona skorka!) Taka mieszanke trzeba zalac oliwa i odstawic na jakas godzinke, zeby sie wszystko razem przegryzlo. Grzanki przygotowujemy smarujac je z dwoch stron oliwa i podsmazajac z obu stron na suchej patelni. Potem nacieramy roztartym czosnkiem (dla czosnkowych fanow) lub nacieramy przekrojonym czosnkiem (obowiazkowo;). Mowie Wam, pycha! Od razu sie inaczej patrzy za okno!


wtorek, 16 listopada 2010

10.11.16 Tagliatelle alle vongole

Dzisiaj o jednym z wloskich nadmorskich specjalow - owocach morza!Vongole odkrylismy podczas naszej pierwszej podrozy po Wloszech - do Toskanii. (psssst! niedlugo Neapol!). Vongole to rodzaj malzy, o ile sie nie myle, w Polsce z braku rozwonietej tradycji owocoz morza nazywany wlasnie po prostu malza.



Jako, ze owoce morza nie wystepuja powszechnie w Polsce nie zamieszczam przepisu ;) Mysle, ze nikt by sie nie pokusil o ich gotowanie. Naprawde jednak warto wybrac sie na degustacje do jakiejs knajpki podczas podrozy we Wloszech.
Tagliatelle alle vongole to swieze tagliatelle podawane z sosem z malz z pietruszka i biala trufla. Danie ma charakterystyczny, ostry smak - malze podkreslone sa bowiem intensywnym aromatem grzybow. 

A jak tam Wasze wloskie gotowanie? Ktos sie pokusil o risotto z dynia lub nalewke z opuncji? :) 



poniedziałek, 25 października 2010

10.10.25 Pici i cantuccini - toskanskie specjaly


Toskania to nie tylko piekne widoki, miasta i wspomnienia duchowe :) Region ten slynie tez z pysznych specjalow kulinarnych a my podczas naszej podrozy mielismy okazje kilka z nich spotkac i skosztowac!


W Sienie bardzo popularne sa podawane z sosem pomidorowym PiCi. Jest to rodzaj domowo przygotowanego spaghetti, popularny takze w prowincji Grosseto (niedaleko parku La Maremma). Ich sekret nie lezy w recepturze (woda, maka i troszke jajka) ale w sposobie wyrabiania - wyrabiajac ciast trzeba stworzyc dlugie i lekko grubiutkie spaghetti. Pyyyyyycha :) 


Pici przywiezlismy "na wynos" i skosztowalismy juz w domu, doskonale komponowaly sie z bialym winem Le Fornaci, ktore przywiezlismy z San Giminiano.

Na deser skosztowalismy rowniez specjalow z tego sredniowiecznego miasteczka. Chodzi oczywiscie o popularne w calej Toskani cantuccini - przypominajace sucharki chrupiace i twarde ciasteczka z migdalami, ktore macza sie w specjalnym winie deserowym Vin Santo. Pysia, wino rozgrzewa, i delikatnie zmiekcza twarde ciasteczka, ktore zachowuja jednak swoj chrupiacy karakter dzieki prazonym migdalom. Mniami!



czwartek, 21 października 2010

10.10.21 Siena - serce Toskanii

W pracy u Moniki - robi
przepyszne  cappuccino,
mozecie zobaczyc w
albumie :)
Opalam sie wlasnie na tarasie, goscie pojechali w dalsza podroz, Ewa chwilowo w Paryzu - wracamy wiec do naszej podrozy!

Dzisiaj wiec Siena. 


Do Sieny przyjechalismy na chwile dluzej, poniewaz byla to nasza baza wypadowa. Mielismy wiec mozliwosc zwiedzic ja zarowno noca jak i w dzien. 

Panorama Sieny z widokiem
na Toskanie
Siena jest absolutnie genialna, jest to miasto, ktore daje ochote na to, zeby cale je zlazic na pieszo w najmniejszym calu. Juz na pierwszy rzut oka widac, ze Siena zyje swoim slynnym Palio (wyscigi konne organizowane w miescie, tradycja siega Sredniowiecza), poniewaz w calym miescie widac plakaty, zdjecia z Palio a samo miasto podzielone jest na 17 contrade (kontrady)czyli rywalizujace ze soba dzielnice, ktore wystawiaja w wyscigu konie i jezdzcow do wyscigu. Kontrady rywalizuja ze sobe we wszystkim, maja w swoich dzielnicach spotkania i kolacje pod chmurka, ulice ich dzielnic udekorowane sa lampami i flagami w ich barwach. W Sredniowieczu potrafily sie polaczyc tylko w jednym wspolnym celu: wspolnej obronie miasta przed zewnetrznymi najezdzcami. 



Przebogata fasada katedry
Tym, co w Sienie zobaczyc trzeba absolutnie, naprawde za kazda cene, jest katedra. Majstersztyk w kazdym calu. Na najwazniejsze sakralne zabytki Sieny (katedra, krypta, muzeum diecezjalne - gdzie wchodzi sie takze zobaczyc panorame!, baptysterium sw. Jana i oratorium sw. Bernardyna) mozna kupic jeden bilet za 10 euro. Tutaj mozecie zobaczyc rozmieszczenie wszystkich tych zabytkow a tu zdjecia wszystkich pieciu zabytkow. Katedra jest po prostu jednym wielkim muzeum, dziela sa zarowno na sufitch jak i na podlodze (slynne mozaiki w posadzkach), cos przepieknego!


Bardzo ciekawym miejscem jest tez kosciol sw Katarzyny Sienenskiej. 


Samo miasto jest polozone w sercu Toskanii, w malych, kretych uliczkach widac wiec co jakis czas wylaniajacy sie zza budynkow toskanski krajobraz. Zycie miasta skoncentrowane jest wokol glownego placu Piazza del Campo, w ksztalcie muszli, wokol ktorego odbywaja sie wlasnie wyscigi koni. Jednym slowem - tam nie mozna nie pojechac!

Wiecej zdjec w albumie :) 





Na Piazza del Campo