Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sacra San Michele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sacra San Michele. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lutego 2011

11.02.13 Droga francuska wraca do lask

Na niedziele proponujemy Wam krotka wycieczke w Valle di Susa - Dolinie Susy. Prowadzi przez nia ciekawy szlak, siegajacy tradycja sredniowiecza. Mowa o Via Francigena - Drodze Francuskiej, zwanej tez dawniej Rzymska, ktora laczyla drogi wiodace do trzech glownych osrodkow religijnych sredniowiecza - Jerozolime, Rzym i Santiago de Compostela. Duzo bardziej znana i rozreklamowana jest w Europie droga do Santiago di Compostela, ale podobno ostatnio Rada Europy zainteresowala sie tez nasza Via Francigena. Mozna ja przejsc na pieszo lub rowerem, my wiec samochodem tylko troszke ja nadgryzlismy (w sensie rzeczywiscie z mapa jezdzilismy od jednej miejscowosci do drugiej). Glowne osrodki Via Francigena sa juz Wam bowiem znane - towarzyszyliscie nam juz przeciez w Sacra San Michele, Aviglianie, Susie, czy ostatnio w Sant'Antonio di Ranverso. 

Wzmozony ruch na szlaku z kraju Frankow do Rzymu przyczynil sie do wymiany wiedzy, jezykow oraz religijnosci, a takze do zakladania kalsztorow o randze miedzynarodowej, jak w sredniowieczu wlasnie Sacra di San Michele, siedziby handlu - m.in. Avigliana, oraz zamkow, przytulkow, szpitali czy karczm (Susa czy Sant'Antonio di Ranverso). 


Mapke ze szlakami i opisem miejscowosci dostaniecie w Biurze Informacji Turystycznej Susy. My udalismy sie percorso 3 - szlakiem prowadzacym od Susy do Sacar San Michele. Pierwszym przystankiem bylo Mompantero - nie polecamy, chyba ze dla lokalnego folkloru. Mialy tam byc resztki akweduktu, ale mieszkancy nie propaguja za bardzo swojego miasta i twardo kazali nam na zwiedzanie akweduktu jechac do Susy... skad przyjechalismy. A my chcielismy tylko  podazac za przewodnikiem :) Dosc przyjemny byl zameczek kaplica sw Wawrzynca z XIV w. (niestety zamknieta...) i mile zaplecze piknikowe w towarzystwie wyrzezbionego w konarze drzewa brodacza w San Giorio di Susa. 

Ogolnie szlaki z Via Francigena polecamy. Wybierzcie sie tam jednak na pieszo lub rowerem. Zachwyca Was na pewno piekne widoki, zobaczycie takie inne, malo zadbane ale na swoj sposob urocze Wlochy i milo spedzicie czas. My wybralismy sie tam na poczatku lutego, wiec po pierwse cieszylismy sie, ze jednak gdzies tu pada snieg a po drugie rozkoszowalismy sie ponownie slynna padanska mgla...

Mimo wszystko widac, ze Wlosi nie zorientowali sie w wiekszosci o tym, ze Unia Europejska probuje odkurzyc takze ten sredniowieczny szlak, ale np. wlasciciel zamku z San Giorio di Susa juz zamek remontuje i powoli przygotowuje sie na turystow. 

A teraz niespodzianka!

Kiedy zaproponowano nam przyjechanie na Erasmusa do Turynu nie bylismy bardzo happy, bo nie znalismy Piemontu i kojarzyl sie on nam malo wlosko. Jak juz zauwazyliscie na naszym blogu, Piemont jest jednak jak najbardziej wloski :) Okazalo sie jednak, ze na ten rok nie mozna bylo w ogole zaproponowac lepszej destynacji na wymiane we Wloszech, niz Turyn. Otoz wlasnie w 2011 roku we Wloszech obchodzone bedzie bowiem 150-lecie zjednoczenia. A zjednoczenie zaczelo sie gdzie? Oczywiscie w Piemoncie, scislej - w Turynie :) Obchody nadadza wiec wyjatkowy chrakter naszemu pobytowi:)

Jutro beda szczegoly o przygotowaniach do obchodow oraz informacje w stylu o co w tym wszystkim chodzi. A potem realizacja naszej niespodzianki :) Jako ze nie damy rady zwiedzic wszystkich regionow Wloch (ach ta dlugosc kozaka...) i ze sa obchody zjednoczenia postanowilismy zaprosic na naszego bloga... Wlochow :) Raz na tydzien bedziemy prezentowac krotko poszczegolne regiony przede wszystkim oczami  ich mieszkancow. Kazdemu zadamy 5 takich samych pytan, dodamy cos od siebie i... zobaczymy jak to jest naprawde z tym zjednoczeniem ;) We wtorek - Lombardia! 


sobota, 29 stycznia 2011

11.01.29 Avigliana po raz drugi - bo warto :)

Drodzy Nasi Czytelnicy :)


Na poczatek chcemy podzielic sie dobra wiadomoscia - otoz ku naszemu zdziwieniu nie mamy 3 miejca a 1, wygralismy konkurs!! Serdecznie dziekujemy Wam za zaangazowanie! :)


Ostatnia wycieczka, jaka zrobilismy w Alpy do opactwa San Michele byla bardzo urozmaicona. Zajechalismy znow na chwile nad jeziora do Parku Jezior Aviglianskich (juz o nim wczesniej pisalismy) oraz, w koncu, do samej Avigliany. 

Przewodnik za bardzo nam nie zachecal: przeczytalismy, ze Avigliana to ponure, alpejskie misateczko, do ktorego owszem, mozna zajechac, ale niekoniecznie. Niekoniecznie sie z ta opinia przewodnika Wiedzy Powszechnej zgadzamy i Avigliane polecamy :)


Fakt, miasteczko jest dosc zniszczone i w trakcie renowacji. Ma jednak duzy urok, ktorego nie nazwalibysmy ponurym. Nie jest ono moze w stylu dopieszczonych francuskich miasteczek, ale Wlochy ogolnie pod tym katem bardzo roznia sie np. od Francji i trudno tu w ogole takowe znalezc. Avigliana jest malutka, mozna sie do niej wybrac na krotki spacer po centrum histrycznym.

Podobnie jak inne zwiedzane przez nas ostatnio miasteczka (np. Bergamo) dzieli sie ona na miasto niskie i wysokie (to chyba motyw przewodni wycieczek tego tygodnia :) Zwiedza sie oczywiscie historyczne miasto wysokie.



Spacer nie jest dlugi. Zobaczyc mozna kosciol San Giovanni (to ten, w ktorym ogladalismy szopke), wieze zegarowa oraz ryneczek - Piazza Conte Rosso, na ktorym zorganizowano glownie parking. Budynki sa lekko zapuszczone i wymagaja remontu, ale to dodaje miasteczku raczej uroku. Glowna atrakcja sa jednak ruiny jednego z najstarszych piemonckich zamkow z X wieku. Wzniesiony byl na Monte Pezzulano (467 m. npm). Ruiny sa dosc ciekawe, na glowna uwage i powod wdrapania sie na nie zasluguje jednak przede wszystkim przepiekny widok na Alpy, jeziora awiaglianskie i opactwo San Michele. Do Avigliany warto wiec zajechac, zwlaszcza jesli byscie jechali z Turynu do Francji przez tunel Frejus - zjechanie z autostrady do centrum zajmie Wam najwiecej 10 minut :) Gdybyscie sie zdecydowali wjedzcie samochodem na sam plac Conte Rosso a potem jeszcze wyzej na parking przy samym szlaku prowadzacym do ruin. Wejscie zajmie Wam maksymalnie 15 minut, wspomnienia pozostana na wiele dluzej :) Dla amatorow - w Aviglianie znajduje sie tez muzeum dynamitu ;)



Nad jeziora - Male i Duze - jedzie sie z Avigliany doslownie 10 minut. Po drodze mija sie sanktuarium Matki Bozej Jezior, ale jesli nie macie zbytnio ochoty, to nie musicie do niego zajezdzac. Najladniej wyglada z zewnatrz, gdy patrzy sie na niego z innego brzegu jeziora;)

Aha! No i jesli juz zajedziecie do Avigliany to nie sposob nie zajechac do opactwa san Michele, gdzie rowniez dojedziecie samochodem prawie przed brame. Jedzie sie tam ok. 20 minut, w weekendy trzeba pamietac o tym, ze droga staje sie jednokierunkowa i powrot inna moze zajac troche wiecej czasu :)


środa, 26 stycznia 2011

11.01.26 Z wizyta u Sw. Michala

W drodze do Sacry
(budowla w tle, ta przed nia
to ruiny romanskiej swiatyni)
Widok z tarasu.
Jest i Michal:)

Mamy szczegolny sentyment do odwiedzania opactw poswieconych sw. Michalowi. Moze to ze wzgledu na imie, a moze dlatego, ze zwykle te opactwa polozone sa wysoko i rozciaga sie z nich piekny widok...:) Bylismy juz w Mont Saint Michel na polnocy Francji (w drugim najbardziej zwiedzanym miejscu we Francji po Paryzu), a niedawno pojechalismy do Sacra di San Michele polozonej blisko Avigliany. Cudowna wizyta!!!
Porta del Zodiaco


To kamienne opactwo jest polozone na szczycie gory na wysokosci 962 m n.p.m. Zostalo zalozone okolo roku 1000 i to nas zawsze zachwyca: jak ludzie w XI wielu byli w stanie przeniesc na szczyt gory te wszystkie kamienie i zbudowac cos tak poteznego, co do tej pory sie nie zawalilo... Coz za inzynieria! Z zewnatrz klasztor wyglada na fortece, ktora zreszta byl, od wewnatrz bardziej na miejsce duchowego odosobnienia.









Dowod na istnienie trzech 
opactw w prostej linii
A tu juz 
autostrada do Francji
Dojechac mozna prawie pod sam klasztor. Potem czeka zwiedzjacych jeszcze krotki okolo 5 minutowy spacer i... Scalone dei Monitori (Schody Umarlych) czyli 154 stopnie wykute w skale prowadzace do klasztornego kosciola. Dlaczego Schody Umarlych? Bo te strome schody mialy chronic zakonnikow i pielgrzymow przed wrogami. Jesli kogokolwiek sie po tych schodach spuscilo, to niechybnie tracil zycie... Dzis traci sie raczej oddech podczas wspinaczki:) Na szczescie dla niechetnych takiej wspinaczce jest winda:)

Widok na Nizine Padanska
Alpy raz jeszcze
(nie moglismy sie napatrzec)
Na szczycie schodow znajduje sie romanska Porta del Zodiaco czyli brama pokryta plaskorzezbami z wyobrazeniami znakow zodiaku. Pozniej wchodzi sie do kosciola, w ktorego wnetrzu znajdziemy obrazy i freski z XV wieku. Zwiedza sie w szczegolnej atmosferze dzieki saczacej sie z glosnikow muzyki. Towarzysza nam spiewy mnichow, takie cienie z przeszlosci:)


No i wisienka na torciku: wychodzi sie na taras widokowy, z ktorego mozna sobie z wysoka i z biska popatrzec na Alpy i na Nizine Padanska. I jak tu sie nie wyciszyc???

Opactwo widziane ze szczytu
W opactwie dowiedzielismy sie, ze istnieja 3 klasztory poswiecone sw. Michalowi w prostej linii: Mont Saint Michel, Sacra di San Michele i jeszcze jeden na poludniu Wloch. Do zamkniecia michalowej trylogii brakuje nam tylko tego ostatniego:)