Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lombardia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lombardia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 maja 2011

11.05.05 Certosa di Pavia - kolejny cud świata

Mówi się o 7 cudach świata, a właściwie o 14: 7 antycznych i 7 współczesnych. My podczas naszych podróży znajdujemy ich dużo więcej:) Jednym z takich cudeniek jest naszym zdanym Certosa di Pavia - zespół klasztorny położony 8 km na północ od Pavii (w stronę Mediolanu), którego początki sięgają XIV wieku. Nie bez powodu jest zaliczany do najważniejszych zabytków późnego gotyku we Włoszech. Oszałamia swoim pięknem, ogromem i złożonością architektury. W dodatku po krużgankach, w kościele i klasztornym sklepie zielarskim snują się braciszkowie cystersi, co tworzy jeszcze bardziej wyjątkową atmosferę tego miejsca. My zakochalismy się od pierwszego wejrzenia!


Klasztor został zbudowany na skraju parku i terenów myśliwskich rodziny Viscontich z Mediolanu, którzy mieli nieopodal swoją rezydencję. Dlatego zwiedzanie Certosy odbywa sie w ciszy, z dala od zgiełku drogi i codziennej bieganiny, dzięki czemu można w to miejsce wsiąknąć na dobre.


Certosa di Pavia łączy w sobie elementy późnego gotyku (początek budowy) z renesansem. Gdy wchodzi się przez bramę na teren przyklasztorny nie sposób powstrzymać się od okrzyku zachwytu. Marmurowa fasada zdobiona płaskorzeźbami i kolumnami oszałamia swym pięknem. W podstawie fasady znajduje się 60 medalionów z wyobrażeniami głów cesarzy i królów oraz herbami.


Nad wnętrzem góruje sklepienie krzyżowo-żebrowe typowe dla gotyku. Znajdują się tam dzieła wybitnych malarzy (np. Bergognone), przepiękne drewniane stelle i fresk Bergognone. My zapamiętaliśmy przede wszystkim ołtarz wykonany z kości słoniowej (a wedlug pana pilnujacego porządku z zębow hipopotama;). [zdjęcie ołtarza znajdziecie w poniższym kolażu, w lewym górnym rogu] Zresztą, długo by wymieniać skarby Certosy. Zwiedzając ją, w oszołomieniu  błądzi się wzrokiem po wszystkich ścianach, podłodze i sklepieniu i nie bardzo wie się gdzie się zatrzymać, co podziwiać, tyle tego jest. 


Oprócz klasztornego kościoła zwiedza się również prześliczne krużganki oraz dawne cele mnichów. Do zwiedzania radzimy sie przygotować, bo na miejscu nie ma żadnych broszurek z informacjami o Certosie. Można tylko kupić przewodnik lub, jeśli jest się dość liczną grupą, poprosić o przewodnika. Wstęp do klasztoru jest bezpłatny, ale w ostatnim krużganku z pewnościa spotkacie mnicha, który poprosi o datek na klasztor:) 

Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na stronie poswieconej Certosie. Gorąco polecamy! To trzeba zobaczyć na własne oczy!



środa, 13 kwietnia 2011

11.04.13 Niepozorny budynek z pieknym wnetrzem

O Teatro alla Scala czyli La Scala slyszeli niemal wszyscy. Nazwa tego mediolanskiego teatru pochodzi od nazwy kosciolka Santa Maria alla Scala, ktory w XIV wieku stal na miejscu fundamentow dzisiejszej opery otwartej pod koniec XVIII w. To najslynniejsza scena operowa we Wloszech i jedna z najbardziej znanych na calym swiecie, dlatego bedac w stolicy Lombardii wielu turystow idzie zobaczyc jej gmach.


Czesto slyszelismy przed fasada tego klasycystycznego budynku glosy lekkiego zawiedzenia. Turysci spodziewaja sie chyba fasady na miare paryskiej Opery Garnier, a La Scala zaskakuje ich swoja skromnoscia i prostota. 


Z tego wlasnie powodu wszystkim pasjonatom teatru polecamy bardzo zwiedzenie muzeum. Wprowadza ono w magiczny swiat opery poprzez pokazanie strojow tancerzy, obrazow, portretow najwazniejszych spiewakow La Scali oraz przepieknych wnetrz wylozonych weneckimi tapetami. Bilet w cenie 5 euro niektorych odstrasza, ale jesli ktos jedzie do Mediolanu m.in. po to, by zwiedzic La Scale, to po zobaczeniu muzeum i poczuciu niepowtarzalnej atmosfery jaka w nim panuje, na pewno nie bedzie zawiedziony. Zwracamy od razu uwage na przestrzeganie specyficznych godzin otwarcia muzeum, wiecej informacji znajdziecie tu.

Polecamy zwiedzenie La Scali takze przez internet. Strona internetowa jest bardzo dobrze zrobiona - mozecie na niej poczytac o historii opery, dowiedziec sie wiecej o poszczegolnych salach muzeum oraz obejrzec bardzo ciekawie zrobione filmy.


Najwiekszym przezyciem musi byc tam jednak zobaczenie opery. Nie jest to niemozliwe - wejsciowki zaczynaja sie juz od 10 euro, teatr proponuje tez specjalny program znizkowy dla mlodziezy do 30 roku zycia. Bilety mozna zarezerwowac przez internet. Nam niestety nie udalo sie wybrac na opere podczas naszej wloskiej przygody - zeby kupic tanio bilety trzeba sledzic date poczatku sprzedazy biletow na dana sztuke i od razu je zarezerwowac. Pozniej, nawet z 2-3 miesiecznym wyprzedzeniem ciezko znalezc cos ponizej 100 euro za osobe... Jesli macie chwile czasu zobaczcie najpiekniejszy chyba fragment mojej ulubionej opery - Carmen - z La Scali z grudnia 2009... To musi byc przezycie!!



wtorek, 12 kwietnia 2011

11.04.12 Pinakoteka Brera

Milosnikow sztuki przyciaga w Mediolanie Pinakoteka Brera - otwarte w 1803 roku muzeum sztuk pieknych. Slynie przede wszystkim z pokaznych zbiorow wloskiego malarstwa. Mozna tu podziwiac dziela Canaletta, Caravaggia i Rafaela. 



Na nas wieksze wrazenie niz samo muzeum zrobil budynek, w ktorym sie ono miesci. Prawdziwa perla architektury, ktorej poczatki siegaja XIII wieku. Poczatkowo byla w rekach polswieckiego zakonu humiliatow, ktory modlitwe laczyl z praca fizyczna i slynal z wyrobu tkanin. Pozniej przejeli ja jezuici, az wreszcie przeszla w rece panstwa. Najbardziej zazdroscimy studentom mediolanskiej Akademii Sztuk Pieknych, ktorzy maja szczescie chodzenia na zajecia w murach tego budynku:) 



Samo muzeum jest bardzo klasyczne, przypomina wszystkie wielkie pinakoteki tego typu. Mozna podziwiac tam znane obrazy wielkich malarzy takie jak "Oplakiwanie zmarlego Chrystusa" Mantegna, "Chrystusa przy kolumnie" Bramante czy "Zaslubiny Maryi" Rafaela. W zaleznosci od zainteresowan mozna tam spedzic od 30 minut do kilku godzin:) Wstep 5 euro lub 2,50 dla mlodziezy do 25 roku zycia:)



piątek, 8 kwietnia 2011

11.04.08 Model lombardzkiej architektury romanskiej

Dzis robimy maly skok do Mediolanu! Zabieramy Was do przepieknego, jednego z najstarszych mediolanskich kosciolow - bazyliki Swietego Ambrozego. Ta bazylika nie jest pierwszym miejscem, do ktorego kieruja sie turysci bedac po raz pierwszy w Mediolanie. My takze zwiedzilismy go dopiero wtedy, gdy porzadnie zaznajomilismy sie z Duomo, Galeria Emmanuele, La Scala i Castello Sforzesco:) 

Miejsce jest urokliwe, panuje tam niepowtarzalna atmosfera, poniewaz historia bazyliki siega IV wieku, kiedy wzniesiony zostal pierwszy kosciol majacy upamietnic zamordowanych w tej dzielnicy podczas przesladowan rzymskich chrzescijan. Z tego tez powodu kosciol sw. Ambrozego byl poczatkowo nazywany Basilica Martyrium.  

 
Kosciol jest uznawany za samotny wzor stylu lombardzkiego. Do bazyliki prowadzi czworokatny dziedziniec (atrium), dawniej przeznaczony dla neokatechumenow. O stylu romanskim budowli swiadcza tez chociazby niska i zwarta fasada czy sklepienie krzyzowo-zebrowe. Kosciol zostal zbudowany z dostepnych lokalnie i dosc tanich materialow: roznokolorowej cegly, kamienia i bialego tynku.



Z bazylika zwiazane sa 2 legendy. Pierwsza dotyczy tzw. "diabelskiej kolumny" znajdujacej sie po lewej stronie kosciola, juz poza ogrodzeniem. W kolumnie sa 2 otwory i mowi sie, ze ta rzymska kolumna byla swiadkiem walki sw. Ambrozego z diablem. Diabel, chcac dopasc swietego przebil rogami kolumne i zaklinowal sie. Ponoc z otworow do dzis wydobywa sie zapach siarki...

Druga legenda wiaze sie z rzezba w bronzie, ktora mozna podziwiac wewnatrz kosciola. To tzw. "waz Mojzesza", podarowana przez cesarza Bazylego w 1007 roku. Wierzono, ze to prawdziwy biblijny waz sporzadzony przez Mojzesza i ze w dniu Sadu Ostatecznego przepelznie do Doliny Jozafata.


Nam najbardziej podobala sie ambona bardzo bogato zdobiona wizerunkami ludzi i zwierzat. Pod nia znajduje sie sarkofag Stychilona z IV wieku. Warto takze zatrzymac sie w bocznych kaplicach bazyliki i przyjrzec sie blizej freskom i obrazom, ktore sie tam znajduja. W centralnym punkcie kościoła znajduje się cyborium - pochodzący z X wieku baldachim, który podtrzymywany jest przez cztery rzymskie kolumny i dekorowany stiukami. Cyborium osłania Złoty Ołtarz wykonany w IX wieku i zdobiony scenami z zycia Chrystusa i sw. Ambrozego. 

Wstep do bazyliki jest bezplatny. Godziny otwarcia mozecie sprawdzic na stronie bazyliki. Jest tam tez proponowane zwiedzanie wirtualne, ktore niestety nie dziala. Goraco polecamy bazylike na zywo!

poniedziałek, 28 marca 2011

11.03.28 Na lody do Lodi

Do Lodi wstapilismy rzeczywiscie na lody podczas jednej z wycieczek do Mediolanu. Jest to male, sympatyczne miasteczko sredniowieczne, do ktorego mozna zajechac na krotki spacer, na przyklad przy okazji zwiedzania Certosy w Pavii. 


Jednym z zabytkow tego miasteczka jest oczywiscie katedra. Ta XII-wieczna budowla slynie przede wszystkim z asymetrycznej fasady, typowej dla stylu romanskiego i majestatycznego portalu z wyobrazeniami lwow i rzezbami Adama i Ewy. 

Najwazniejszym zabytkiem miasteczka jest jednak XV-wieczne Santuario dell'Incoronata, przyklad Rinascimento lombardo - Renesansu lombardzkiego, ktory moze byc ciekawym uzupelnieniem wizyty w Certosa di Pavia. Ucieszy nie tylko amatarow architektury ale rowniez sztuki, poniewaz zobaczyc tam mozna dziela Giovanniego i Matteo Della Chiesa, del Bergognone i dei Piazza. 


Niestety nie wiemy jak wyeksponowane sa te dziela ani jak koscioly wygladaja wewnatrz, poniewaz trafilismy do Lodi podczas sjesty. Podziwialismy wiec uroki miasteczka, ktore moze byc przystankiem podczas jakiejs dluzszej podrozy do Mediolanu przed gwarnym ruchem stolicy polnocy.


Miasteczko nie zauroczylo nas az tak bardzo, zeby wycieczke tam polecac Wam celowo. Moze dlatego, ze zajechalismy tam po zobaczeniu Piacenzy? A moze ktos z Was byl w Lodi i bardziej entuzjastycznie wspomina to opisywane przez przewodnik Wiedzy Powszechnej "urocze sredniowieczne miasto, w ktorym domy w pastelowych barwach maja kute w zelazne drzwi, ladne dziedzince i ogrody"? 

wtorek, 15 lutego 2011

11.02.15 Kraina mlekiem i miodem plynaca

Z okazji 150-lecia Unità d'Italia czyli zjednoczenia Wloch, zapraszamy Was na specjalny zjednoczeniowy cykl. Bedac we Wloszech tylko rok nie jestesmy w stanie zobaczyc, zwiedzic i poznac wszystkich regionow. Dlatego postanowilismy zapraszac  raz na jakis czas Wlochow pochodzacych z roznych regionow Italii, aby ci mogli nam przyblizyc ich "mala ojczyzne". 

Byc moze wbrew oczekiwaniom nie zaczniemy od Piemontu (bo o nim juz co nieco wiecie;), ale od sasiadujacego z nim najbogatszego i najlepiej rozwijajacego sie regionu: Lombardii. Lombardia ze stolica w Mediolanie lezy w polnocnych Wloszech i sasiaduje od polnocy ze Szwajcaria. Nazwa (ktora po wlosku wymawia sie bardzo wdziecznie "Lombardija") pochodzi od germanskiego plemienia Longobardow, ktore zalozylo panstwo ze stolica w Pavii (nieopodal Mediolanu). Południową część tego regionu zajmuje Nizina Padańska, a północną Alpy. Główne rzeki to Pad i Adda. Slynne sa takze jeziora lombardzkie, najbardziej Lago Maggiore i Como oraz Garda. 

Po tych wstepnych i troche encyklopedycznych informacjach oddajemy glos Luce, Wlochowi z Lombardii.



E&M: Co wedlug Ciebie odroznia Lombardie od innnych regionow?

Luca: Lombardia jest regionem szczycacym sie jedna z najlepszych gospodarek w Europie. Nie mowie tego, bo tam mieszkam, ale dlatego, ze to jest fakt. Jest jednym z najbardziej pracowitych regionow (obok Piemontu i Wenecji Euganejskiej), kazdy we Wloszech ci to powie!

Jesli chodzi o kulture, to kazde miasto regionu ma swoja specyfike. Bergamo różni się od Mediolanu, tak jak różni Brescia się od  Pavii. Mowiac o kulturze w ciągu ostatnich lat, Mediolan, prawdopodobnie ze względu na fakt, że za kilka lat będzie gospodarzem EXPO, jest bardzo odnawiany. Nasze muzea i teatry wciaz odnosza wielki sukces. 

Jesli chodzi o ludzi z Lombardii, to jesli wezmiemy przyklad Mediolanu, z pewnoscia slynna oni z pracowitosci. W Brianzy, Mediolanie i Bergamo znajduje sie najwiecej firm, które tworzą gospodarkę Lombardii i to zapewne sprawia, że Lombardzi sa sumienii wobec pracy. Rozni ich to pewnie od innych, jak na przyklad mieszkancow Kampanii (ze stolica w Neapolu), gdzie jest wysoki poziom ignorancji i gdzie niewiele osób chce pracować, bo mówią, "skoro państwo nam nie pomaga to jak mamy pracowac?". Takiej postawy na 90% nie spotkasz w Mediolanie. Mieszkaniec Lombardii jest przyzwyczajony do wyjazdu do pracy na 8 rano i do powrotu o 8 wieczorem, a jeśli mieszka w  wstaje o 6 rano i wraca na 9 wieczorem.


Może tez dlatego jesteśmy trochę bardziej zamknięci jesli chodzi o komunikacje interpersonalna .. Różnimy się np. od Sycylijczykow. Jeśli chcemy się bawić, to sie bawimy, ale nie w sposob przesadzony. Trudno ci bedzie spotkac Lombarda, ktory bedzie krzyczal w restauracji jak zrobilaby to grupka osob z poludnia.

E&M: Jakie dania sa typowe dla Lombardii?

Luca: Na typowy lombardzki posilek proponuje najpierw risotto alla milanese, a na glowne danie cotoletta alla milanese. Jako deser doskonale bedzie torrone!

(Torrone to migdalowo-miodowy nugat sprzedawany w formie kostek, popularny szczegolnie w okresie swiat Bozego Narodzenia. Przepisow na risotto alla milanese i  cotoletta alla milanese szukajcie juz niebawem w Kaciku Lakomczucha!:)

E&M: Gdzie absolutnie trzeba pojechac bedac w Lombardii?

Luca: Dla mnie najwazniejsze pod wzgledem turystycznym sa nastepujace miejsca: Milano, Bergamo, Como, Varese, Monza.

(Dwa pierwsze miejsca juz Wam opisywalismy. Como jest to miasto przy granicy ze Szwajcaria, lezace nad jeziorem Como i slynne z uroczej architektury. Takze Varese lezy nad jeziorem o tej samej nazwie u podnoza Alp. Monza slynie glownie z katedry i toru wyscigowego, na ktorym odbywa sie Grand Prix Wloch zaliczane do mistrzostw  Formuly 1.)

E&M: Kto znany urodzil sie w Lombardii?

Luca: Giuseppe Verdi.

(Luca nie wpomnial o Silvio Berlusconim. Moze niekoniecznie jest dumny z takiego "krajana"...)

E&M: Co jest w dobrym tonie, gdy Lombard zaprasza nas do domu?

Luca: Butelka wina lub cos slodkiego to mila oznaka sympatii! Mysle, ze jest to przyjete jako wyraz wdziecznosci we wszystkich polnocnych regionach: Piemoncie, Lombardii, Wenecji Euganejskiej, Trentino i Ligurii. 


A wy byliscie juz w Lombardii? Jakie miejscowosci zwiedzalisicie? Co sie Wam najbardziej podobalo? Moze mozecie podzielic sie jakimis poradami/obserwacjami?



niedziela, 30 stycznia 2011

11.01.30 Mieszkancy Bergamo mysla tylko o jednym...

Dzis ostatni juz dzien w Bergamo. Tym razem zwiedzimy to miasto od kuchni, doslownie. Przyjrzymy sie blizej specjalnosci miasteczka jaka jest polenta bergamasca (czyli polenta z Bergamo). Polenta to wloska potrawa ludowa przyrzadzana pierwotnie z mąki kasztanowej obecnie na ogół z mąki kukurydzianej lub kaszki kukurydzianej, niekiedy z dodatkiem sera i różnych sosów, np. sosu pomidorowego. Jakkolwiek by to nie brzmialo, jest to rodzaj mamałygi.Nie wiem czy po tym wstepie nam uwierzycie, ale jest bardzo dobra!

We Wloszech jak to we Wloszech, niby 150 lat zjednoczenia, a co region, to inna polenta. Mawia sie jednak, ze mieszkaniec Bergamo nie zje "cudzej" polenty, to znaczy takiej, ktora jest przygotowana niezgodnie z tradycyjnym przepisem bergamskich babc.

Uchylimy rabka tajemnicy i powiemy Wam jak przyrzadzic polente. Zasadniczo polente przyrzadzamy z wody i maki kukurydzianej. Do wrzacej osolonej wody nalezy dodac make kukurydziana i mieszac drewniana lyzka. Polenta musi sie gotowac okolo 40 minut na malym ogniu. Potem wyrownuje sie boki polenty drewniana zmoczona lyzka i kroi na kawalki, ktore sie potem obsmaza. Polenta Bergamesca zawiera tez ser, glownie Branzi. Kiedys polenta goscila glownie w biednych gopodarstwach, dzis jest bardzo lubianym dodatkiem do mies.





Ludzie z Bergamo na tyle uwielbiaja polente, ze jedza ja takze na deser;) Specjalnoscia tego miasteczka jest Polenta e Oséi, ktora mozna kupic w roznych rozmiarach w kazdej cukierni. Nie, nie jet to deser z maki kukurydzianej i wody! :) Wykonany jest z biszkoptu i kremu czekoladowego, masla i orzechow laskowych z dodatkiem rumu. Biszkopt pokryty jest zoltym marcepanem i calosc dodatkowo dokladnie posypana zoltym cukrem. Calosc tworzy taka kope (tak jak kopa siana), ktory zwiencza marcepanowy ptaszek pokryty czekolada. Slodkie? Przeraliwie! Ale bedac w Bergamo trzeba tego sprobowac! Zreszta, jesli ktos lubi slodycze, to zasmakuje sie tez w Polenta e Oséi!
 

piątek, 28 stycznia 2011

11.01.28 Bergamo - odslona druga, perspektywistyczna :)

Bergamo jest absolutnie fantastyczne i musicie je zwiedzic, jesli kiedys ladowalibyscie tam tanimi liniami. Poza walorami architektonicznymi czy zabytkowymi samego miasta zobaczycie bowiem namiastke calych Wloch.

Po przyjezdzie do Bergamo nie moglismy sie zdecydowac z jakim innym miastem najbardziej nam sie ono kojarzylo. Czy nie moglaby to byc zapomniana miescina gdzies na zboczach jakiegos toskanskiego wzgorza? Tetniaca glebia kolorow poludniowa wioska? Nadmorskie miasteczko, z ktorego rozciaga sie piekny widok na morze lub tez alpejski kurort? Odpowiedzcie sobie na te pytania sami ogladajac ponizsze zdjecia, "oblicza Bergamo". 





Tak jak pisalismy do historycznego centrum miasta mozna dojechac autobusem lub kolejka, do Was nalezy wybor czym sie do niego dostaniecie. Jesli przyjedziecie do Bergamo autobusem z lotniska jedzcie po prostu autobusem, bo petle ma wlasnie przy bramie do Città Alta. Jezeli bedziecie samochodem, to zostawcie go na pewno w Città Bassa, bo na gorze parking jest nie tylko drogi, ale takze praktycznie niemozliwy do znalezienia i w wiekszosci, jak rowniez ruch na wielu ulicach, zarezerwowany dla rezydentow. W miescie sa dwa parkingi, gdzie mozecie na caly dzien zostawic samochod. Pierwszy znajduje sie paradoksalnie naprzeciwko dworca, czyli tam gdzie jest przewaznie najwiecej samochodow i najwiekszy problem z parkowaniem, chocby platnym. Jest tam jednak tylko ok. 20 miejsc o ktore Wlosi potrafia sie nawet bic (sami doswiadczylismy bitwy na slowa o miejce), wiec lepiej nie tracic czasu i pojechac od razu za dworzec, gdzie znajdziecie wielki skwer, na ktorym mozna bezplatnie parkowac. Znajduje sie on przy ulicy Carnovali miedzy via Bosco i via Autostrada. 





Po zwiedzeniu centrum Città Alta turysci kieruja sie jeszcze zawsze w strone ruin zamku, ktory zbudowany byl w najwyzszej czesci miasta, San Vigilio. W zadnym wypadku nie radzimy jednak wjezdzac na San Vigilio druga kolejka (z Città Alta na San Vigilio), ktora zawsze poleca sie turystom (teraz jest ona do 15 kwietnia w remoncie). To wlasnie idac do ruin zamku na pieszo mozecie podziwiac wiekszosc widokow z pierwszego kolazu. Po drodze mozna tez zatrzymac sie na malym skwerku na piknik. 

Zamek nie jest tak do konca w ruinie - wokol niego rozbudowaly sie bowiem wille, ktorych fundamenty naleza czesciowo do zamku. To co nas zdziwilo, to ze jest on na tyle wysoko, ze w parku ktory otacza go od strony dostepnej dla zwyklych zjadaczy chleba byly jeszcze resztki sniegu a cala powierzchnia parku byla pokryta lodem!





Na spacer zasluguje tez drugie wzgorze Bergamo, gdzie znajduje sie glowny zamek - La Rocca, w ktorym miesci sie muzeum Risorgimento - zjednoczenia (nie zwiedzalismy). Wokol zamku poza widokami i piekna panorama na Città Alta chodzi sie po Parco delle Rimembranze - jednym z parkow upamietniajacych wspolna walke zolnierzy calych Wloch w I wojnie swiaotwej. Parki te powstaly w calych Wloszech, pisalismy juz o nich na przykladzie naszego turynskiego :)

To co, najblizszy wypad do Bergamo?

czwartek, 27 stycznia 2011

11.01.28 Zachwycajaca architektura "przylotniskowego" miasteczka

Latanie tanimi liniami ma swoje zalety. Po pierwsze zazwyczaj malo kosztuje. Po drugie, zwykle laduje sie na lotnisku oddalonym od miejsca docelowego, za to blisko malych klimatycznych miasteczek. Tak jest w przypadku mediolanskiego lotniska Orio al Serio czyli Bergamo, polozonego rzut beretem od miasteczka Bergamo, ktore absolutnie trzeba zwiedzic! Do miasteczka pojechac mozna bezposrednim autobusem z lotniska (koszt 4,50 euro za bilet 24h, z ktorym mozna poruszac sie po calym miescie). 


My postanowilismy zwiedzic Bergamo troche przy okazji, odwozac przyjaciolke na lotnisko. Spedzilismy tam wspanialy dzien! Bergamo to urocze miasto na wzgorzu, ktore swe artystyczne i architektoniczne bogactwo zawdziecza w duzej mierze Wenecji, ktora rzadzila nim od XV do XVIII wieku. Dzieli sie na 2 czesci: Bergamo Bassa (nisko polozona nowoczesna czesc miasta) i Città Alta (polozona na szczycie wzgorza i zabudowana sredniowiecznymi i renesansowymi domkami). Do Città Alta mozna dojechac autobusem lub fornicolare czyli specjalna kolejka. Wlosi sa ekspertami od tych kolejek, ze wzgledu na dosc znaczne pofaldowanie terytorium. Godna polecenia jest chociazby kolejka w Genui. W Bergamo kazdy z proponowanych srodkow lokomocji ma swoje zalety. Jadac autobusem, mozna podziwiac stare mury miasta, a jadac kolejka ogolnie ma sie frajde:)


Najpiekniejsza architektonicznie czescia miasta jest polozony na gorze Piazza Vecchia (Stary Plac). Znajdziemy tam XII wieczna Torre del Comune czyli wieze z zegarem, ktory codziennie o 22giej wzywa do wygaszania ogni i swiatel. Obok stoi Palazzo della Ragione czyli budynek sadu ozdobiony, tak jak bazylika, rzezba weneckiego lwa (symbol dominacji Wenecji). Neoklasyczna katedra blednie przy bogato zdobionej marmurowej fasadzie Capella Colleoni (Kaplicy Colleoni), ktora zostala wybudowana na zyczenie slynnego kondotiera z rodu Colleoni, ktory chcial tam umiescic swoj grobowiec. Ach tam, taka mala zachcianka:) Kaplica przytulona jest do pieknej romanskiej bazyliki Santa Maria Maggiore.

Bardzo przyjemnie spaceruje sie tez waskimi uliczkami w starej czesci miasta i zaglada w przyciagajace wzrok wystawy. Nam w rozkoszowaniu sie miastem nie przeszkadzalo nawet przejmujace zimno - piekna sloneczna pogoda moze wiele zrekompensowac:) A Bergamo to nie tylko architektura, to takze przesliczne krajobrazy, ktorych barwy slonce tylko podkresla! Ale co nieco o naturze w Bergamo w kolejnym odcinku:)


Czekamy na oficjalne wyniki, ale dzieki Wam zdobylismy prawdopodobnie sporo glosow w konkursie! Za wszystkie dziekujemy. Z tej okazji nasz blog sie przeobrazil :) Jak Wam sie podoba nowy look? :)




wtorek, 25 stycznia 2011

11.01.25 ... i po swietach :)

Okres swiateczny we Wloszech dobiega konca. Podczas naszych ostatnich wedrowek (troche sie ostatnio szwedalismy!) moglismy to wlasnie zauwazyc.



Bardzo milo wspominamy przede wszystkim Avigliane. W przedsionku jednego z jej malych kosciolkow - San Giovanni - natrafilismy calkiem przypadkowo na piekna, typowo wloska szopke. Szopka zawierala motywy lokalne - wyobrazenie Bozego Narodzenia bylo przedstawione w kontekscie lokalnej spolecznosci, na glownym planie widac bylo Avigliane i kosciol San Giovanni. Ponizej mozecie zobaczyc dwa krociutkie filmiki. Jesli jestescie zainteresowani wloskimi szopkami polecamy tez strone szopki z Avigliany, gdzie jest ich jeszcze wiecej.






Podczas zwiedzania neoklasycznej katedry Swietego Aleksandra w Bergamo widzielismy, ze szopka byla juz rozbierana. We Wloszech okres swiateczny trwa mniej wiecej do 6 stycznia. Po tej dacie dekoracje swiateczne miast jak i kosciolow powoli znikaja, bo rozpoczyna sie karnawal. W niektorych kosciolach, tak jak na przyklad w Aviglianie, szopke mozna ogladac do 31 stycznia, ale juz slynna mechaniczna szopka w Turynie byla do ogladania tylko do 9 stycznia.


Wracajac z Bergamo zajechalismy do naszych znajomych w Inzago - aglomeracja Mediolanu - gdzie ugoszczono nas lokalnym specjalem na karnawal, czyli.... faworkami :) Okazuje sie, ze moga one chyba zostac oficjamnym daniem tradycyjnym Europy, bo lokalnym specjaem sa w Polsce, Francji a teraz sie jeszcze okazuje ze i we Wloszech :)



Przepisu wiec nie bedziemy Wam podawac, bo zapewne go znacie. Ciekawostka bylo dla nas jednak, ze faworki mozna tu smazyc ale rowniez piec w piekarniku. Najfajniejsze sa chyba jednak nasze polskie, takie pieknie wywiniete. Mysle, ze zaden Wloch nie uwierzylby, ze robi sie je w domu. Dostalismy tez duza pake faworkow do domu, zostaly one dla nas specjalnie zakupione, no bo przeciez NIE zrobione :) Faworki uchodza tu za bardzo trudne do zrobienia i nie robi sie ich, poniewaz gospodynie zakaladaja, ze i tak nie wyjda, wiec lepiej kupic dobre w sprawdzonej piekarni. Ciekawe jak by wiec Wlosi zareagowali na nasze pieknie powywijane polskie faworki, ktore przerastaja wloskie "grzebyczki".



Az nas kusi, zeby je zrobic i zobaczyc reakcje :) Na razie jednak zadowolimy sie przygotowaniem polskiej kolacji, na ktora zaprosilismy znajomych w czwartek. Mamy troche problem z ustaleniem co nalezy do takiego typowego polskiego dania? Oprocz bigosu i schabowego oczywiscie... Macie jakies pomysly??




poniedziałek, 24 stycznia 2011

11.01.24 Prawie do nieba

Najpiekniejsza budowla w Mediolanie jest naszym zdaniem Duomo czyli Katedra. Polozona jest w samym centrum, wiec nie sposob jej nie zauwazyc;) Ten jeden z najbardziej znanych kosciolow w Europie reprezentuje tzw. gotyk strzelisty. Na zewnątrz katedra ozdobiona jest przez 2245 figur, 135 sterczyn, 96 rzygaczy, i około kilometra maswerków co nadaje jej wyglad koronkowej budowli.


Oto i Duomo
Obecnie w katedrze obchodzone jest 400-lecie kanonizacji Karola Boromeusza, ktory byl biskupem Mediolanu i zbudowal Duomo. Zwykle jego grob mozna nawiedzic w kryptach, teraz jest on wystawiony w kaplicy bocznej, gdzie pozostanie do lipca.  To bardzo typowe dla Wloch, czesto spotykamy sie z wystawionymi w kosciolach szczatkami swietych i blogoslawionych.




Najlepiej posiedziec na dachu:)


Wnetrze katedry zwiedza sie za darmo, natomiast trzeba zaplacic za dodatkowa atrakcje - wejscie na jej dach. Dlugo zastanawialismy sie, czy warto. Znalezlismy nawet alternatywny sposob na zobaczenie panoramy Mediolanu. Wystarczy wejsc do domu towarowego Rinascente (po lewej stronie gdy stoi sie twarza do Duomo), a konkretnie na jego najwyzsze pietro, gdzie miesci sie kawiarnia i taras (na nasze potrzeby widokowy;). Obserwowalismy z tego tarasu ludzi chodzacych po dachu katedry i wydawalo nas sie to takie niepotrzebne...

Wydawalo nam sie. Do zeszlego tygodnia. Skusilismy sie na spacer po dachu i bardzo polecamy wszystkim taka wycieczke!!! Nie chodzi nawet o sama panorame, ale bardziej o to, ze cala ta podziwiana z dolu koronkowa misterna strukture architektoniczna ma sie na wyciagniecie reki! Obcuje sie ze sredniowieczem, z marmurem, z tymi wszytstkimi lukami i rzezbami... Podchodzi pod same okna witrazowe... Niesamowite! Kulminacje stanowi rzecz jasna wspinaczka na sam szczyt, gdzie juz sie jest doslownie prawie w niebie, gdzie mozna posiedziec, porozmyslac... Naprawde warto!
Zagladamy katedrze do okien:)

Absolutnym dotknieciem nieba jest napewno uczestnictwo w koncertach muzyki powaznej, ktore odbywaja sie na dachach katedry w wakacje.Dochod z koncertow przekazywany jest na restauracje katedry. Niestety najtansze bilety kosztuja 150 euro...

Cena za samo wejscie na dach nie przeraza chociaz nie ma zadnych znizek. Jesli chcemy isc na piechote, musimy zaplacic 5 euro. 3 euro wiecej i wjezdzamy winda, co trwa pol minuty:) Rada dla tych, ktorzy beda wchodzic schodami: jak juz wyjdziecie z klatki schodowej, moze sie wam wydawac, ze przed wami juz tylko droga na sam szczyt. Nie zapomnijcie jednak, ze dachy zwiedza sie tez dookola, co jest bardziej oczywiste dla tych, ktorzy wysiadaja z windy w zupelnie innym miejscu.


Jesli macie ochote zobaczyc pare filmikow, sa dostepne na stronie katedry. Trzeba wybrac po prawej film a potem nacisnac play pod wyswietlaczem. 


Jesli nie planujecie wycieczki do Mediolanu w najblizszym czasie zapraszamy tez na zwiedzanie wirtualne. Musicie wybrac Relaunch Virtual Tour a potem jakosc i jezyk. Nastepnie na kolorowej mapce pomaranczowa kropke :)


Jezeli chcecie zobaczyc wiecej naszych zdjec z dachow Duomo kliknijcie w zdjecie ponizej!



Dachy Mediolanu



niedziela, 23 stycznia 2011

11.01.23 "Ostatnia Wieczerza" nie na ostatnia chwile

Zwiedzalismy w zeszlym tygodniu Mediolan z przyjaciolka, ktora u siebie goscilismy i nareszcie udalo nam sie zobaczyc "Cenacolo Vinciano" czyli "Ostatnia Wieczerze" Leonarda DaVinci namalowana nad wejsciem do refektarza kosciola Santa Maria delle Grazie. Bardzo polecamy! Emocje gwarantowane! Przyjaciolce fresk snil jej sie w nocy:)
"Cenacolo" czyli "Ostatnia Wieczerza"


A wszystko to nie tylko dzieki doznaniom estetycznym (fresk DaVinci jest rzeczywiscie piekny i intrygujacy), ale takze dzieki atmosferze, w ktorej sie "Ostatnia wieczerze" podziwia. Otoz Leonardo wykonal ten fresk metoda nowatorska jak na tamte czasy (caly Leonardo!:) na suchym tynku. W efekcie powstalo malowidlo niezwykle delikatne, ale wyjatkowo nietrwale: nie mozna powstrzymac procesu odpadania warstwy malarskiej. Dlatego straznicy dziela chuchaja na nie i dmuchaja nie pozwalajac na nie chuchac  ani dmuchac (doslownie) innym. W refektarzu za pomoca maszyn utrzymuje sie stala temperature i wilgotnosc powietrza.

W refektarzu nie mozna robic zdjec,
wiec mamy pamiatki... z holu:)
Do sali klasztornej, gdzie DaVinci wykonal fresk moze wejsc na raz maksymalnie 25 osob. Dlatego dzielo moga podziwiac wylacznie ci, ktorzy takie podziwianie zarezerwowali na konkretna godzine i nie spoznili sie, ba, przyszli chwile wczesniej. A przyjsc wczesniej warto! Czeka sie z grupka wybranych na wejscie do sali. Najpierw wpuszczaja zwiedzajacych do pierwszego korytarza. Tam dalej sie czeka w podnioslej atmosferze, takiej troche mistycznej. I w koncu wchodzimy do klasztornej jadalni, w ktorej jest tylko TEN fresk i lawki (i jakis inny fresk na przeciwleglej scianie, ktorego zwykle nie ma sie czasu zobaczyc). Sztuka wraca do sfery sacrum. Nie mozna fotografowac, nie mozna zostac dluzej niz 15 minut... Z jednej strony mnostwo ograniczen, z drugiej zadowolenie, ze w kontemplacji "Ostatniej Wieczerzy" nie przeszkadzaja ani tlok, ani blyskajace flesze. Doswiadczenie bezcenne!

A tu pod informacja o "Cenacolo":)
Pamietajcie jednak, ze ogladania "Ostatniej Wieczerzy" nie rezerwuje sie na ostatnia chwile! Czasem na miesiac przed wybrana data nie ma juz biletow. Rezerwowac mozna na tej stronie internetowej lub przez telefon pod numerem +39 02 92800360 (mozna rezerwowac po angielsku, tylko nie zrazajcie sie wesolym wloskim "Buongiorno!" operatora). W obydwu przypadkach trzeba zaplacic karta. Cena to 3,50 euro za bilet znizkowy (do 25 lat) i 6,50 euro za pelny. Do tej ceny trzeba doliczyc 1,50 euro za rezerwacje. Mlodziez do lat 18 wchodzi za darmo.


sobota, 15 stycznia 2011

11.01.15 Na calej padanskiej polaci mgla

Tutaj normalnie
widac Alpy
Obudzilismy sie wczoraj i po wyjsciu na taras nie moglismy wyjsc z podziwu... Przedwoczraj bylo piekne slonce, spiewajace ptaki i wiosna w powietrzu a dzis.... wszystko przykryte bialym mlekiem - kompletny brak widocznosci, ledwie widzielismy sasiedni budynek.

Przypomnielismy sobie wtedy, ze Turyn slynie miedzy innymi z legendarnych mgiel! Co wiecej, nie slynie z nich tylko Turyn, ale cala Nizina Padanska! O niej w sumie jeszcze nie bylo. Jest to nizina w polocnych Wloszech otoczona z polnocy i zachodu Alpami. Przez cala nizine plynie nasz przydomowy Pad, ktorego delta znajduje sie az nad Adriatykiem! Leza na niej nasz Piemont, Lombardia (z najwieszym osrodkiem w Mediolanie), Emiglia Romagna (Bologna) a takze po czesci Liguria (Genova), Veneto (Wenecja) i Friuli Venezia Giuglia (Triest).

To jest widok na wzgorza, ktore
pokazywalismy wczesniej
Nizina Padanska (Val Padana) znana jest z najzyzniejszej we Wloszech gleby, dzieki ktorej rosnie tu nawet ryz. Ze wzgledu na zamykajace ja Alpy oraz na poludniu Apeniny nizina jest podatna na duza wilgotnosc powietrza i wlasnie mgle.  Jak powiedzialem, mgla jest legendarna, bo powstala o niej nawet piosenka! Autorami sa Cochi Pozzetto e Renato Ponzoni - dwaj komicy z Mediolanu. W piosence zastanaiaja sie, co takiego jest w tej mgle, ze opowiada sie o niej rzeczy w ktore ciezko uwierzyc, nawet jesli by sie je zobaczylo, a nie widzi sie ich bo jest mgla. Wszyscy sa wtedy razem, bo inaczej ciezko sie znalezc, swiatla na skrzyzowaniach nie sluza niczemu, drogi sie nie koncza... 


A to perspektywa na Superge
Z tymi drogami to akurat prawda, wrazenie sa ekstramalne:) Co prawda wzdluz autostrad rozstawione sa znaki informujace o nakazie zwolnienia do 50 km/h, ale... jestesmy we Wlosech :) Jak wiec potulnie zwolnilem do 70 km/h to malo nie spowodowalem wypadku, bo nikt oczywiscie nie zwalnia a na zwalniajacych trabi nawet na prawym pasie. Jako ze widocznosc jest na prawde bardzo slaba (ma sie wrazenie jechania prosto w bialy mur) to nie ma bowiem czasu wyhamowac - najlepiej wiec nie zwlaniac! :)


We wloskiej telewizji kariere robi ostatnio pewien polityk, ktory namawia Wlochow na wyburzenie niewielkiej czesci Alp - no bo co sie robi w domu, zeby porzadnie przewietrzyc? Robi sie przeciag! Dokladnie taki na jaki pozwoliloby wyburzenie czesci Alp, aby powietrze moglo swobodnie przeplynac znad Adriatyku nad Morze Tyrrenskie... To przeciez uratowaloby tysiace osob, ktore gina z powodu mgly! Jestesmy we Wloszech? Na pewno tak!