Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toskania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toskania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2012

Fiesole czyli podróż do oazy zieleni


Podczas dłuższego pobytu we Florencji może się zdarzyć, że zapragniecie zieleni, bo Florencja bynajmniej nie jest bardzo zielona, a w wielu miejscach to, co dawniej było trawą dziś jest wypalone słońcem. 


Proponujemy wybrać się wówczas do pobliskiego Fiesole, do którego w 30 minut dojeżdża się autobusem miejskim nr 7 z Piazza San Marco. To miasteczko położone jest na wzgórzu, obfituje więc w punkty widokowe, z których moż na podziwiać panoramę Florencji. Znajdziecie tam upragnioną zieleń, którą doceniane już od XV wieku, kiedy mieszczące zaczęli budować tam letnie rezydencje.


Miasto zostało założone w VII wieku przed naszą erą i można dziś zwiedzać pozostałości po cywilizacji romańskiej i etruskiej. Znajdziecie tam park archeologicznych z  rzymskim amfiteatrem, termami i świątynią z I wieku przed naszą erą. 


Można też zwiedzać muzeum archeologiczne W miasteczku do zobaczenia sa tez mury etruskie i 2 muzea sztuk pięknych. Jeżeli chcecie zwiedzić te zabytki, musicie kupić bilet całodzienny, który od poniedziałku do czwartku kosztuje 8 euro, a od piątku do niedzieli 12 euro. My nie skorzystaliśmy z tej oferty, cena wydawała nam się wygórowana, ale jeśli ktoś zwiedzał te muzea to zapraszamy do komentowania i podzielenia się wrażeniami! 


My podczas naszej wycieczki skupiliśmy się na architekturze sakralnej. Zwiedziliśmy XI-wieczne romańskie Duomo pod wezwaniem San Romolo z wysoką dzwonnicą. 


Ciekawy jest tez XIV wieczny klasztor franciszkański, w którym można oglądać cele zakonników oraz spore muzeum przedmiotów przywiezionych przez misjonarzy ze wszystkich stron świata. Jest tam też przyjemny wirydaż. 



Poza tym wybraliśmy się na upragnioną wyprawę w naturę szlakiem prowadzącym do Monte Ceceri, na piazzale Leonardo da Vinci, z którego ten człowiek renesansu testował swoją maszynę latającą. W informacji turystycznej można dostać mapkę z wyznacząnym szlakiem. Trasa jest bardzo przyjemna, ciągnie się przez około 3 kilometry i prowadzi przez Park Naturalny Montececeri. Widoki są typowo toskańskie: nie brakuje cyprysów ani wzgórz, a w wędrówce towarzyszy śpiew cykad. Proponujemy wziąć ze sobą piknik, bo po drodze jest wiele miejsc piknikowych ze specjalnymi ławkami (radzimy zaczekać z jedzeniem aż do Piazzale, bo można tam piknikować z widokiem na Florencję). 


Poza tym Fiesole nie wydaje się być dobrym miejscem na obiad/kolację w restauracji. Ceny są turystyczne, a jedzenie nie wydaje się być szczególnie wysokiej jakości. Nie zapomnijcie też o wodzie, bo po drodze nie ma żadnych fontann, z których możnaby jej zaczerpnąć! Po pikniku polecamy zjeść deser w piekarni przy Via Gramsci (niedaleko głównego placu w mieście). Znajdziecie tam wyśmienite kruche ciastka i rogaliki, takie domowe, że mniam ! Malinowe nadzienie produkowane jest na miejscu ze świeżych malin! Absolutny "must" w Fiesole! 

Na wycieczkę do Fiesole wystarczy przeznaczyć pól dnia. Wraca się przepełnionym chęcią na podziwianie architektury miejskiej Florencji:)


sobota, 4 sierpnia 2012

Pajacyk z długim nosem

Chodząc ulicami Florencji zwróciliśmy uwagę na wszechobecność Pinokia, którego nie widzieliśmy ani w Turynie, ani w Rzymie, ani w Neapolu. 



We Florencji można go spotkać pod każdą postacią: od breloczków przez marionetki po koszulki. Dla nas absolutnym hitem była mini gaśnica z głową Pinokia. Postanowiliśmy się dowiedzieć jaki jest związek między bankowym chłopcem z drewna a stolicą Toskanii.






Odpowiedź okazała się prosta. Carlo Collodi, twórca Pinokia, urodził sie i zmarł właśnie we Florencji. Właściwie nazywał się Carlo Lorenzini, a pseudonim Collodi pochodzi od nazwy toskańskiego miasteczka, w którym urodziła się jego matka, i w którym pisarz spędził dzieciństwo. 




Ten XIXwieczny pisarz i dziennikarz pochowany jest w San Miniato al Monte we Florencji, o którym to pięknym miejscu napiszemy niebawem. Ciekawe jest to, że Collodi był mocno zaangażowany na rzecz zjednoczenia Włoch i używał literatury dziecięcej do agitacji politycznej. Stworzona przez niego w opowiadaniach postać Gianettino popiera zjednoczenie:)Przybierając pseudonim Collodi, pisarz wsławił toskańskiego miasteczko położone 15 km od Luca i 60 km od Florencji, uważane za miejsce urodzin Pinokia. 



W miasteczku można zwiedzić Villa Garzoni z XVIIwiecznym ogrodem renesansowo-barokowym. Są tam groty, rzeźby i fontanny, a także labirynt, który poleca się szczególnie zakochanych parom. 



Collodi przyciąga także Collodi Butterfly House, jednym z pierwszych domów motyla we Włoszech. To rodzaj ogrodu tropikalnego w specjalnej szklarni, w którym można obserwować motyle z terenów Amazonii, Afryki, Australii oraz Indii. W miasteczku znajdziemy też "Via della fiaba" czyli bajkową ulicę. 



Największą atrakcją miasteczka jest park Pinokia, w którym znajdują się rzeźby poświęcone pajacykowi. Znajduje się tam także muzeum poświęcone ilustracjom i komiksom. Do Collodi można dostać się pociagiem na trasie Firenze-Prato-Pistoia-Pescia-Lucca-Viareggio. Wysiadamy w Pescia, skąd trzeba jeszcze 15 minut jechać do Collodi autobusem. 




środa, 1 sierpnia 2012

Estate Fiorentina


Wakacje we Florencji czasami kojarzą się z uciążliwym staniem w długich kolejkach i zwiedzaniem dziesiątków kościołów i muzeów, których nie brakuje w tym Mieście-Muzeum. 

Ci którzy za muzeami nie przepadają albo tez po spędzeniu dniu w innej epoce poprzez podróż w czasie w którymś z florenckich zabytków chcą wieczorem rozluźnić się i zregenerować siły na kolejny dzień, na pewno nie będą we Florencji rozczarowani brakiem oferty kulturalnej. Jedynym problemem jest brak promocji tych wszystkich wydarzeń wśród turystów. A wystarczy tylko wejść na stronę internetowa centralizującą wszystkie wydarzenia. Kilka pomysłów na florenckie wieczory możecie tez znaleźć na naszym blogu.


Większość inicjatyw jest organizowana we współpracy z urzędem miasta Florencji, który promuje w wakacje wszystkie inicjatywy pod hasłem „Estate Fiorentina”. Oto najciekawsze propozycje:

Apriti Cinema

Chodzi o festiwal filmowy w ramach którego na placu Santissima Annunziata we Florencji od czwartku do soboty o 21.30h wyświetlane są bezpłatnie filmy na świeżym powietrzu. Filmy pokazywane są w języku oryginalnym z napisami po włosku. 


Program jest bardzo ambitny. My wybieramy się zobaczyć w ten sposób „I giorni del cielo” Terrence Malick’a i „Blue Valentine” Dereka Cianfrance.  Inicjatywa Comune di Firenze pozwala przenieść się w czasie i zobaczyć jaka role pełniły dawniej spotkania kulturalne na włoskich piazza.

Teatro Limonaia w willi Strozzi

W ramach cyklu „Estate fiorentina” w teatrze Limonaia mieszczącym się w willi organizowane są koncerty, wystawy i inne wydarzenia kulturalne. 


Niektóre z nich, jak na przykład przedstawienia operowe są dość drogie – bilety można kupić po 45 euro i 30 euro ze zniżką dla studentów. Na wiele spotkań muzycznych czy pokazów tanecznych wstęp jest jednak czasami dużo tańszy (ok. 10 euro) lub całkowicie bezpłatny, szczegóły sprawdźcie tutaj.

Festival Orchestre Giovanili (FOG)

Stworzony w 2008 roku projekt muzyczny w ramach którego w różnych miastach nie tylko we Włoszech, ale także Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i na Łotwie organizowane sa bezpłatne koncerty muzyki klasycznej w wykonaniu młodych muzyków. 


Na przełomie czerwca i sierpnia we Florencji odbyli się dzięki tej inicjatywie już ponad dziesięć koncertów na świeżym powietrzu. Atmosfera koncertów jest magiczna. Odbywają się na głównym placu Florencji, Piazza della Signoria, w Loggia dei Lanzi, w cieniu galerii Uffizi i kopii rzeźb wystawionych na placu: Perseusza z głową Meduzy, Porwania Sabinek, Herkulesa i Centaura, Dawida Michała Anioła... Cały program dostępny jest tutaj.

Centrum kulturalne Le Murate

Ten XIV-wieczny klasztor w którym mieszkały mniszki nazywane „murate” ma bardzo ciekawa historie. W latach 1883-1985 był więzieniem a od 2004 roku został ponownie przeobrażony w centrum kulturalne. Organizowane są tu koncerty, pokazy tańca, czasami można tu posłuchać tradycyjnej muzyki włoskiej popijając piwko lub jedząc kolacje w jednym z pobliskich barów. 


Cały program znajdziecie tutaj. W centrum mieści się tez kawiarnia literacka, oferująca osobny program wieczorków literackich, spotkań międzykulturowych, incontri o szeroko pojętej tematyce artystycznej i gastronomicznej. Oto strona caffè.


czwartek, 26 lipca 2012

piątek, 20 lipca 2012

Kopuła Bruneleschiego czyli o architekturze i rywalizacji w czasach Renesansu

Każde miasto ma swój symbol. Paryż ma Wieżę Eiffela, Turyn Molle Antonelliana… Symbolem Florencji jest bez wątpienia kopuła katedry Santa Maria del Fiore, bo jej czerwona bryła jest widoczna z wielu miejsc w tym mieście i zdaje się górować nad całą Florencją. Zbudowana w latach 1420 - 1436, jest ponadto jednym z najbardziej znanych dzieł architektury renesansu. 




Przyznacie sami, że kopuła Santa Maria del Fiore góruje nad Florencją


A wszystko zaczęło się od konkursu ogłoszonego przez biskupa Florencji w 1418 roku. Katedra, choć budowana od ponad stu lat, ciągle nie miała kopuły.  Arnofli, który zaprojektował katedrę, zapewne chciał aby przykryta była kopula, ale jego potomnym ciężko było znaleźć sposób na zbudowanie kopuły o rozpiętości ponad 40 metrów. A koniecznie chciano zbudować ogromną kopułę, a nie płaski dach, żeby przegonić rywalki Florencji: Pizę i Sienę, których katedry są zwieńczone kopułami. Nie lada orzech do zgryzienia. Ze względu na imponujący rozmiar nie można było zastosować używanych w budownictwie rusztowań i trzeba było wymyślić sposób na ich zastąpienie. Konkurs wygrał mało znany artysta Filippo Bunelleschi, z wykształcenia złotnik, który, zainspirowany architekturą bizantyjską i romańską, zaprojektował kopułę żebrową o podstawie osmioboku, murowaną przy pomocy podwieszanych rusztowań o zmniejszanym wieńcu.



Przekrój kopuły.
źródło: Alessandro Conti, "Artisti del quatrocento a Firenze",Firenze, Octavo, 1998, s. 28


Kopula Brunelleschiego ma dwie powłoki, a w górnych partiach kamień zastąpiony jest lżejszą cegłą. Dzięki tym wszystkim pomysłom kopuła Brunelleschiego, zainspirowana kopułą Panteonu w Rzymie, ujrzała światło dzienne. 

A tutaj możecie obejrzeć ciekawą animację na temat kopuły: 



Dzięki zastosowaniu tych wszystkich nowatorskich rozwiązań, budowa tej kopuły otwiera renesans w architekturze. Na zawsze zmienia też sposób postrzegania zawodu architekta. Po raz pierwszy połączono rolę projektanta i wykonawcy, nadając architekturze charakter artystyczno-naukowy, łączący sztukę ze skomplikowanymi matematycznymi wyliczeniami.


A tak wygląda wnętrze kopuły
Co ciekawem Filippo Brunelleschi zaprojektował kopułę, ale zgodnie z wizją artysty renesansowego, nie pozostawił po swoim projekcie żadnej dokumentacji. Ba, Brunelleschi to prawdziwy renesansowy artysta-indywidualista. Początkowo miał współpracować ze swoim rywalem Lorenzo Ghinertim, który sprzątnął mu już wcześniej sprzed nosa kontrakt na północne drzwi do florenckiego baptysterium. Jak się pewnie domyślacie nie mógł znieść myśli o współpracy z wrogiem i za radą Donatella tak długo udawał chorego, aż Ghiberti przyznał, że nie jest w stanie wprowadzić w życie projektu Brunelleschiego, bo go zupełnie nie rozumie. Dlatego do dziś kopuła nazywana jest Kopula Brunelleschiego.

Budowie kopuły Brunelleschi poświęcił właściwie całe życie, ale w między czasie zaprojektował inne ważne dla Florencji budowle, takie jak Szpital Niewiniątek, kościół San Lorenzo czy kaplica Pazzich w kościele Santa Croce.

Na kopułę można wejść, aby podziwiać panoramę miasta i okolic. Ta przyjemność kosztuje 8 euro. Jeszcze nie byliśmy, nie wiemy więc czy warto. Ktoś z was wchodził? 


środa, 18 lipca 2012

Santa Maria del Fiore - katedra kontrastów


Piszę te słowa z nie byle jakiej miejscówki:) Siedzę właśnie w bibliotece miejskiej we Florencji, na tarasie kawiarnianym, a podnosząc głowę znad laptopa widzę słynną kopułę Brunelleschiego, kopułę florenckiej katedry Santa Maria del Fiore. 


Taki mniej więcej mam widok na katedrę z miejskiej biblioteki. Ja się nie skarżę na swój los;)

Tak upływają nam tu dni. Michał oprowadza po katedrze (także po polsku, wiec zapraszamy), a ja pracuję na bibliotecznym tarasie. A wieczorami razem odkrywamy Florencje. Jedynym problemem jest słaby internet, więc pewnie nie będziemy mogli pisać tak często jak byśmy chcieli.

A jest o czym pisać! Sercem miasta jest niewątpliwie katedra poświęcona Matce Boskiej Kwietnej (Santa Maria del Fiore), która jest niezwykle ciekawa, ale i wymagająca, jeśli chce się ja naprawdę zrozumieć. Jest pełna kontrastów, sprzeczności i niespodzianek. Aby podzielić się wszystkim, czego się na jej temat dowiedziałam od Michała, potrzeba będzie kilku postów:)

Trudno na przykład pojąć ogromny kontrast między bogato zdobiona fasada a surowością wnętrza kościoła. Bogata polichromia zewnętrzna, według niektórych ocierająca się o kicz, według innych przepiękna, zamienia się we wnętrzu w prostotę, która podkreśla niewątpliwie rozmiary katedry (długość katedry to 153 metry, a szerokość i wysokość to 90 metrów).

Bogato zdobiona fasada...


... i surowe wnętrze katedry
http://www.duomofirenze.it/storia/catt-int.htm


Tej surowości wnętrza Santa Maria del Fiore nie da się bynajmniej wytłumaczyć ubóstwem Florencji średniowiecznej czy renesansowej. Jak wiemy, było to miasto (a właściwie republika, bo to czasy poprzedzające zjednoczenie Włoch, które miało miejsce zaledwie 150 lat temu) bardzo bogate, głownie dzięki produkcji wełny i obecności kupców i rzemieślników. Jak wiec wyjaśnić prostotę wnętrza katedry? Otóż powody są dwa. Po pierwsze, takie wnętrze kościoła odpowiada duchowości średniowiecznej Florencji, w której żyli reformatorzy życia religijnego tamtych czasów : San Giovanni Gualberto, Sant' Antonino i Girolamo Savonarola, którzy walczyli z przywarami ówczesnego Kościoła, np. z symonią. Po drugie, katedra została zbudowana za pieniądze miejskie, publiczne, a nie ufundowana przez jakąś bogatą i wpływową lokalną rodzinę. Miała być kościołem państwowym, cywilnym, kościołem ludu, dlatego nie pozwolono lokalnym rodom na wykupowanie przestrzeni we wnętrzu kościoła i zatrudnianie artystów do dekorowania tych przestrzeni. Ten charakter „cywilny” katedry podkreślają freski, płaskorzeźby i popiersia, które możemy podziwiać w katedrze, jak choćby dwa freski przedstawiające florenckich kondotierów namalowane przez Ucello i del Castagno. Mamy też dzieła poświęcone Giotto (który zaprojektował dzwonnice), Brunelleschiemu (zaprojektował kopułę) czy Dantemu (autorowi „Boskiej komedii” i wielbicielowi Florencji). Te wszystkie postaci nie były związane z jedną rodziną, tylko przyczyniły się do rozkwitu Florencji jako republiki, służyły publico bono.

Oczywiście, oprócz tej „cywilnej” ikonografii, w Duomo znajduje się wiele dzieł o tematyce religijnej, które świadczą o ewolucji chrześcijaństwa w renesansie i wiele mówią o tak zwanej „walce o dusze” miedzy Kościołem Katolickim a kościołami protestanckimi. Ale o tym w następnym odcinku, bo jest to równie ciekawe co skomplikowane ! 


niedziela, 8 lipca 2012

Fare fiasco czyli edukacja przy stole

Ech, jak przyjemnie znów być we Włoszech! Michał jest już we Florencji, gdzie będzie pracował jako przewodnik i to nie byle gdzie, a w samej Santa Maria del Fiore! Jeśli wiec macie ochotę na zwiedzanie bazyliki z przewodnikiem, to zapraszam! Wprawdzie zasadniczo Michał reprezentuje Francję i ma oprowadzać wyłącznie po francusku, ale myślę, że na hasło "Rok we Włoszech" coś da się zrobić:)  

Ja też niedługo dotrę do Florencji, ale powrót do Włoch zaczęłam od Mediolanu w zwiazku z pracą. A że mam tam już sporo przyjaciół, od razu zanurzyłam sie we włoskość po czubek głowy:) A przy okazji jednego z obiadów ze znajomymi odkryłam lingwistyczną ciekawostkę i kolejny most polsko-włoski, którym się chciałam dziś podzielić:) 

A było to tak. Moi znajomi zdają sobie sprawą, że są słowa, których nie rozumiem, i starają mi się je prewencyjnie tłumaczyć. Jeden z nich użył przy stole słowa fiasco i czym prędzej zapytał, czy wiem, co oznacza to slowo. Zgodnie z prawda odpowiedziałam, że nie bardzo, ale że kojarzy mi się z jakąś klęską, klapą, nieudanym projektem. No bo przecież po polsku też mówimy "fiasko". Wzbudziłam tym skojarzeniem powszechny podziw biesiadników, którzy uznali to za dowód świetnej znajomości włoskiego. Oto jak polski pomaga we włoskim;) Okazało się jednak, że nie jest to pierwsze znaczenie tego słowa, a tylko znaczenie metaforyczne. Czy wiecie więc co to tak naprawde jest fiasco? Skad wzięło się to określenie na niepowodzenie?

Otóż fiasco to nic innego jak tylko pękata butelka na wino w plecionym koszyczku. 

Fiasco Chianti

Dlaczego więc kojarzy się dziś z niewypałem? Bo dawno temu we Florencji, jeszcze w renesansie, żył pewien aktor, który zabawiał bogatych mieszkańców występami, które  codziennie dotyczyły innego przedmiotu. Jego błyskotliwość i kreatywność była znana w całym mieście. Aż pewnego dnia przyniósł ze sobą właśnie fiasco i zrobił spektakl o tym przedmiocie. Niestety, jak się pewnie domyślacie, nie odniósł pożądanego sukcesu. Został wygwizdany, a jego kariera nagle się zakończyła. Innymi slowy ha fatto fiasco. 

Uwielbiam takie opowieści i małe odkrycia, bo to według mnie najlepszy sposób poznawania tak ważnych w każdym języku idiomów czyli modi di dire. Takie "wykłady" przyjaciół zostają w głowie o wiele bardziej niż jakikolwiek kurs językowy.

Ja na razie jestem w Madrycie na konferencji, ale w czwartek dołączę do M. we Florencji, gdzie zostajemy do 8 sierpnia. Bądźcie więc z nami, blog znów odżyje! Viva Italia!!!


poniedziałek, 7 listopada 2011

11.11.07 Horror we Włoszech

Łączymy się z Włochami, gdzie mieszkańcy przeżywają horror z powodu „bomb wodnych”. Jeszcze rok pól roku temu mieszkaliśmy w Turynie i jeździliśmy nad morze do Genui, skąd dzisiaj ewakuuje się mieszkańców…

Tutaj możecie zobaczyć krótki reportaż z Faktów:



sobota, 9 lipca 2011

11.07.09 Kiedy palio znaczy szaleństwo


Z naszej październikowej wycieczki do Toskanii szczególnie ciepło wspominamy Sienę, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja (i nie byle jaki pretekst) zawitaliśmy tam znowu. A właściwie zawitał Michał, ale dzięki jego niesamowitym zdjeciom i barwnym opowieściom mam wrażenie, że i ja tam byłam i, że... widziałam Palio:)






Sieneńskie Palio to wyścigi konne mające średniowieczne korzenie, w których biorą udział kontrady - średniowieczne dzielnice miasta. Organizowane jest tradycyjnie dwa razy do roku: 2 lipca (Palio di Provenzano) i 16 sierpnia (Palio dell'Assunta). Obydwie daty są zwiazane z kultem maryjnym. Czasem, z okazji ważnych wydarzeń, rocznic lub gości mogą być zorganizowane dodatkowe Palia jak np. to milenijne w 2000 roku. Nazwa Palio pochodzi od głównej nagrody w zawodach, którą jest własnie palio czyli sztandar specjalnie namalowany na dane wyścigi, który zwycieska kontrada, w tym roku kontrada Gęsi, z dumą wiesza w swoim kościele. Palio odbywa siś na głównym placu Sieny – Piazza del Campo i jest finansowane wyłącznie przez miasto, dzięki czemu Palio wolne jest od banerow reklamowych. 




Przygotowania do wyscigów trwaja cały rok. Zimą konie są otaczane opieką i trenowane na pomniejszych wyscigach w innych miastach. W maju zainteresowanie zbliżającym się Palio wzrasta, bo to wtedy ogłoszone zostają kontrady, które powalczą w najbliższych zawodach. Pamietajcie, że Siena podzielona jest na 17 kontrad, ale nie wszystkie stają co roku w szranki o palio. W wyścigu bierze udział każdego roku tylko 10 kontrad: 7 tych, które nie walczyły w poprzednim roku i 3 wylosowane spośród uczestników roku poprzedniego. Wygrywa ten koń, który jako pierwszy przebiegnie trzy razy wokol Piazza di Campo zgodnie z ruchem wskazówek zegara:) Wydarzenie podniosłe i ważne, najbardziej zagorzali fani palio zajmują dobre miejsca przy barierkach już na wieczór przed wyścigiem. Wyobraziliście sobie te konie, tentent ich kopyt, kurz w powietrzu, napięcie i radość tłumu? No to teraz jeszcze do tego obrazu dodajcie fakt, ze palio trwa jakies... 3 minuty:) 3 minuty zawodow, 4 dni festy i kilka miesiecy przygotowań – oto statystyki najsłynniejszego włoskiego palio:)


Bohaterami Palio są przede wszystkim konie. Przed Palio sprawdzana jest forma koni, które biorą udział w wyścigu. Najpierw badają je weterynarze, a potem konie biegną dookoła placu w ramach sześciu prob. Jednak nie zawsze ich kondycja jest oceniona właściwie – w tym roku jeden z koni mial zawał i w Palio nie wystapil. Nie pomogłoby mu chyba nawet błogosławienstwo w kościele, bo bardzo sie zdenerwowal (każdy koń jest wprowadzany (sic!) do kościoła kontrady i otrzymuje specjalne błogosławienstwo). W konsekwencji jedna kontrada nie wzięła udzialu w Palio tylko przeszła w tradycyjnym orszaku ze sztandarami ozdobionymi kirem.  Do tego palio może się zacząć tylko wtedy, kiedy konie mają na to ochotę:) Kiedy 9 koni ustawi się przodem do canapi czyli drzwiczków powstrzymujących konie od startu, wtedy ostatni dżokej może zacząć wyścig galopem, a zadaniem specjalnej osoby o nazwie mossiere jest w odowiednim momencie uchylić te drzwiczki. W praktyce na rozpoczęcie palio można czekać bardzo długo, zdarza się, że nawet do wieczora. W wieczor poprzedzajacy Palio w kazdej kontradzie odbywa sie huczna kolacja, ktora jest kontynuowana co najmniej tydzien po Palio, w zwycieskiej kontradzie. Na zdjeciu mozecie zobaczyc tez radosne panie, ktore dbaja o to, zeby po zamknieciu bramek piach ubity na potrzeby wyscigu zostal wyczyszczony tak, zeby konie sie nie posliznely.


Ciekawsze od samego wyścigu (no chyba, że ktoś uwielbia wyścigi konne) jest pochód kontrad w renesansowych strojach. Sami zobaczcie (moze bardziej w poprzednim poscie), czyż ci sienenczycy nie wygladają jak z obrazów renesansowych malarzy? Jakby przed chwilą wyszli spod pędzla Rafaella czy da Vinci. Aż trudno w to uwierzyć, gdy na codzień widzi się tych samych ludzi w t-shirtach i jeansach;)